W związku z atakiem rosyjskich dronów odrzutowych na zachodnią Ukrainę polskie siły zbrojne poderwały w powietrze myśliwce, ogłosiły alarm powietrzny, a lotniska w Lublinie i Rzeszowie tymczasowo wstrzymały loty. Informuje o tym TVN24.
Mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali powiadomienia o zagrożeniu. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wyjaśniła wstrzymanie pracy lotnisk koniecznością zapewnienia swobody działań lotnictwa wojskowego.
Po około godzinie operacja wojskowa zakończyła się, a lotniska wznowiły pracę. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że zaangażowało niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji.
Czytaj także: Potężny wybuch w pobliżu granicy: rosyjski dron spadł w pobliżu przejścia granicznego "Jagodzin – Dołhobyczów"
Premier Polski Donald Tusk powiedział, że 17 września w ciągu dnia rosyjski dron uderzeniowy spadł w pobliżu polskiej granicy w obwodzie wołyńskim. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk sprecyzował, że dowódca operacyjny wydał rozkaz o wstępnej autoryzacji i był gotów do zestrzelenia tych obiektów. O naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej nie informowano.
Państwowa Służba Graniczna Ukrainy oświadczyła, że podczas rosyjskiego ataku nie odnotowano trafień w infrastrukturę przygraniczną.
To już drugi taki przypadek w ciągu dwóch dni: w środę, 16 września, w przygranicznych województwach Polski również poderwano myśliwce i ogłoszono alarm powietrzny z powodu ataku rosyjskich dronów na ukraińskie obwody, a lotniska w Rzeszowie i Lublinie tymczasowo wstrzymały pracę.





