We wrześniu polscy turyści na quadach i buggy dwukrotnie próbowali dostać się na teren Parku Narodowego "Bojkiwszczyzna" na Lwowszczyźnie. Jeden z przypadków miał miejsce 3 września, drugi – 11 września. O tym informuje zaxid.net powołując się na dyrektora Parku Narodowego "Bojkiwszczyzna" Witalija Zemana.
3 września kolumna polskich dżiipierzy, licząca około 15 pojazdów, poruszała się w kierunku terenu parku. Wcześniej turyści przekroczyli polsko-ukraińską granicę przez przejście graniczne "Smilnycja – Krościenko".
Dyrektor PN "Bojkiwszczyzna" Witalij Zeman powiedział, że pracownicy parku ostrzegali turystów o zakazie wjazdu na jego teren. Mimo to uczestnicy wycieczki kontynuowali jazdę drogą, która przebiega przez park narodowy.
Według jego słów, drugi podobny przypadek miał miejsce 11 września. Tym razem obywatele Polski również próbowali wjechać na teren parku na buggy, jednak pracownikom placówki udało się temu zapobiec.
Zaznaczył również, że przed wjazdem do parku narodowego znajdują się odpowiednie znaki ostrzegawcze informujące o zakazie wjazdu na teren, a także pracownicy, którzy stale monitorują sytuację na terenie, aby zapobiec podobnym incydentom.
Według doniesień gazety, straż graniczna otrzymała również informacje o grupie osób na quadach, która zmierzała w kierunku "Bojkiwszczyzny". Według rzeczniczki 7. Karpackiego Oddziału Straży Granicznej Anastasii Lipskiej, o tym natychmiast powiadomiono policję.
Jednocześnie Państwowa Inspekcja Ekologiczna we Lwowie poinformowała, że wiedziała co najmniej o dwóch przypadkach wjazdu polskich dżiipierzy na Ukrainę. Jednak inspekcja nie otrzymała oficjalnych zgłoszeń o naruszeniach na terenie PN "Bojkiwszczyzna", dlatego nie sporządzono protokołów.
Według świadków, 11 września polscy dżiipierzy mogli być pod wpływem alkoholu. Również według świadków, na naruszycieli nałożono odpowiednie protokoły administracyjne. Tymczasem policja poinformowała, że nie posiada takich informacji i nie otrzymała żadnych zgłoszeń na numer alarmowy 102.
Ekolodzy podkreślają, że ruch pojazdów terenowych, quadów i innego transportu mechanicznego poza wyznaczonymi drogami na terenach przyrodniczo-chronionych jest zabroniony. Za takie naruszenia grozi odpowiedzialność administracyjna i odszkodowanie za szkody wyrządzone środowisku.
Czytaj także: „To my dopuściliśmy taki dziki turystyzm” albo Jak przestać niszczyć Karpaty
Naukowiec z Instytutu Ekologii Karpat Narodowej Akademii Nauk Ukrainy Oksana Maryskevych zauważyła, że trasy dżiipierów w rejonie Grzbietu Wododziałowo-Wierchowinskiego mogą przebiegać przez tereny chronione. W szczególności chodzi o tereny PN "Bojkiwszczyzna" i rezerwatu botanicznego "Pikuj".
Jednocześnie ekolog zauważyła, że na Ukrainie brakuje wystarczających regulacji w tego rodzaju kwestiach.
Przypomnijmy, wcześniej „Twoje Miasto” pisało o tym, jak zgłaszać naruszycieli, jeśli zobaczy się podobną sytuację.





