Stosunki ukraińsko-polskie często przypominają „roller coaster”. Po szczytach zachwytu w okresach naszych rewolucyjnych Majdanów następują emocjonalne przepaście rocznic Wołyńskiej tragedii; braterskie uściski na początku pełnoskalowej agresji Rosji ustąpiły miejsca nietolerancji i ultimatum. Wydaje się, że już niewiele brakuje, a naszemu najnowszemu partnerstwu nastanie koniec.
W rzeczywistości tak nie jest – i społeczność Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego przemawia dziś właśnie po to, by nikt nie tracił nadziei.
Po pierwsze, chcemy zapewnić naszych przyjaciół i partnerów w Polsce, że słyszymy ich głosy i wysoko cenimy próby powstrzymania lawiny nienawiści. My, Ukraińcy, przeżyliśmy podobne rozpaczliwe chwile w czasach przed Rewolucją Godności. Wstydziliśmy się wtedy, że o Ukrainie sądzą na podstawie działań ówczesnej elity politycznej. Dlatego chcemy zapewnić naszych przyjaciół: widzimy was – wasza odporność i wytrwałość w obronie sprawiedliwości, w walce o waszą i naszą wolność oraz w trosce o wspólne dobro są dla nas inspiracją i jesteśmy wam za to bardzo wdzięczni.
Po drugie, przez lata niepodległości Ukraiński Uniwersytet Katolicki gościnnie przyjmował lub uczestniczył w licznych wydarzeniach akademickich i społecznych, na których słowa „sąsiedztwo”, „pojednanie” i „wzajemne wsparcie” były naturalnymi wyznacznikami przyjaznej atmosfery. I w których ukraińscy uczestnicy udzielali sumiennej i uczciwej oceny swojej i naszej wspólnej historii. Niestety, niektóre zapalczywe głowy w Polsce dzisiaj nie dążą do dialogu, a narzucają swoją wizję, chcą usłyszeć z ust Ukraińców nie prawdę, a upokorzenie.
W tym apelu nie ma miejsca na drobiazgową analizę przyczyn obecnego kryzysu. Ukraińska Armia Powstańcza, na cześć której prezydent Ukrainy nazwał jedną z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, jest częścią ukraińskiej historii – i tylko Ukraińcy mają moralne prawo decydować, na jakie wzory powoływać się w swojej walce o własne prawo do istnienia jako naród i jako państwo. Polska nigdy nie usłyszała od Ukraińców podobnych ultimatum, choć daleko nie wszyscy bohaterowie polskiej historii mogą być dla Ukraińców akceptowalni. Swoją wrażliwość narodową mają nie tylko Polacy, ale i Ukraińcy – tym bardziej w czasie brutalnej wojny egzystencjalnej, którą rozpętała Rosja.
Dalszy rozwój wydarzeń wyjaśni, czego w kolejnej zradykalizowanej reakcji części polskiego parlamentaryzmu było więcej – historycznego kolonialnego resentymentu, politycznych kalkulacji czy podstępnych działań ze strony rosyjskiej FSB. Oczywiście – po trochu wszystkiego naraz. Jednak niepokoi nas również to, jakie formy przybierze ukraińska reakcja na wydarzenia. Tak, wszyscy nasi sąsiedzi – czy to z zachodu, czy ze wschodu – nie są przyzwyczajeni do nowo nabytej podmiotowości Ukrainy, i zapewne drażni ich potrzeba wprowadzania korekt do swojego tradycyjnego stosunku do Ukraińców. Jednak i Ukraińcy muszą pamiętać, że nasza podmiotowość również nakłada na nas odpowiedzialność. Pragnienie odpowiedzi w stylu „oko za oko” jedynie wykaże, że jeszcze wiele trzeba pracować nad tym, by zdobyć spokój i wytrwałość narodu o charakterze państwowym.
A zatem przypomnijmy sobie – zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce – słowa św. papieża Jana Pawła II, które wypowiedział on ćwierć wieku temu, podczas swojej pielgrzymki na Ukrainę, i które do dziś brzmią jako prawdziwe wezwanie i wskazówka do działania: „Nadszedł czas, aby uwolnić się od bolesnej przeszłości!.. Niech przebaczenie – darowane i otrzymane – rozleje się jak kojący balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi postawić wyżej to, co jednoczy, a nie to, co dzieli, aby wspólnie budować przyszłość, opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie i współpracy, na autentycznej solidarności.”
Rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego






