Specjały

Kiedyś tu nocowały lwowskie tramwaje. Jak stara zajezdnia stała się jedną z nowych przestrzeni miasta

2469
Czas czytania: 8 min
Inicjatywy
Biznes
Publikacja partnerska
Hero Image

13 października, 20:13

Kiedyś stąd na trasy wyruszały lwowskie tramwaje, a dziś można tu popracować z widokiem na miasto, pójść na wystawę, koncert lub skosztować kuchni świata. Stara zajezdnia tramwajowa, mająca ponad 130 lat, została przekształcona w LEM Station – kreatywny hub z food marketem, coworkingiem i hala eventową na tysiąc osób. Na to wydano 7 milionów dolarów, a renowacja trwała niemal dziesięć lat. "Twoje miasto" opowiada, jak zabytek przemysłowy otrzymał nowe życie i co kryją jego mury.

Dziś na terenie LEM Station działają pierwszy i największy we Lwowie Food Market, hala eventowa na 1000 osób, premium coworking 24/7 oraz otwarta przestrzeń publiczna, gdzie odbywają się koncerty jazzowe i jarmarki.

 W ogromnym hangarze dawnej zajezdni tramwajowej umieszczono dziesiątki restauracji, kawiarni i barów ze wspólną strefą dla gości. W sąsiednim odbywają się na dużą skalę konferencje IT, koncerty, wystawy i festiwale. A w zabytkowym budynku pierwszej miejskiej elektrowni urządzono nowoczesny coworking z miejscami pracy nawet na dachu, skąd rozciąga się panoramiczny widok na Lwów.

 Całość łączy atmosfera loftu przemysłowego, w której nowoczesny design harmonijnie współistnieje z autentyczną architekturą.

Zakrojona na szeroką skalę renowacja zabytkowej zajezdni tramwajowej na skrzyżowaniu ulic Sacharowa, Witowskiego i Bohaterów Majdanu trwała niemal dziesięć lat. W tym czasie zaniedbany kompleks przekształcił się w kreatywny hub, który połączył gastronomię, biznes, sztukę i społeczności miejskie.

 Jak dziś funkcjonuje LEM Station, na czym polega jego wyjątkowość i jaką rolę odgrywa w rozwoju współczesnego Lwowa?

Industrialny klimat i kuchnie świata pod jednym dachem

LEM Food Market – pierwszy w mieście targ żywności, zlokalizowany w najwyższym z hangarów zajezdni tramwajowej. Mimo że jest to zamknięta przestrzeń ze ścianami, drzwiami i sufitem, w środku przypomina przytulną lwowską uliczkę, ciągnącą się na kilkadziesiąt metrów. Wzdłuż niej rozmieściły się liczne kawiarnie, restauracje i bar. Pod stopami – prawdziwy lwowski bruk i tory tramwajowe, wzdłuż których stoją stoliki z wiedeńskimi krzesłami. Poczucie przestrzeni ulicznej jeszcze bardziej wzmacnia dzienne światło wpadające przez przeszklone okna pod wysokim sufitem. Wzdłuż "ulicy" rosną palmy, a na bruku stoi "uliczne" pianino, na którym mogą grać chętni.

Kiedyś ten hangar był domem dla lwowskich tramwajów, a dziś mieści się tu 13 restauracji i kawiarni.

"Są tu lokale na każdy smak i budżet – mówi Olena Szpontak, menedżerka ds. B2B eventów w kreatywnym hubie LEM Station. – Kuchnia ukraińska, włoska, gruzińska, pan-azjatycka i meksykańska, a także burgery, grill, desery i rzemieślnicze lody. W październiku otworzyliśmy nowy lokal – miejską kawiarnię szybkiej obsługi "KURCZE MAT". Główna koncepcja to "wszystko na jednym talerzu". Chodzi o zbilansowane połączenie kurczaka z dodatkami, makaronu/past i świeżej sałatki w jednej porcji".

W listopadzie na LEM Food Market odbędzie się kolejna gastronomiczna premiera – otworzy się restauracja rybna "MORERYBY".

"Jest znana z premium jakości produktów – podkreśla menedżerka. – Restauracja specjalizuje się w owocach morza i kuchni azjatyckiej, dlatego oferuje autorskie i klasyczne sushi oraz rolady".

 Wnętrze Food Market wyróżnia się szczególnym industrialnym klimatem: wysokimi sufitami w stylu loftu, odsłoniętym ceglanym murem, metalowymi konstrukcjami i autentyczną architekturą. Wzdłuż ścian hangaru zachowały się kolumny i sztukateria nad oknami. Jednocześnie przemysłowa autentyczność organicznie łączy się z nowoczesnym designem i designerskimi meblami.

 "Początkowo inwestorzy mieli pomysł, by jedzenie w Food Market dowożył miniaturowy tramwaj – jako nawiązanie do historycznej przeszłości LEM Station, dawnej zajezdni tramwajowej – opowiada Olena Szpontak. – Ale jej realizacja okazała się zbyt trudna, przede wszystkim ze względu na logistykę. Takie rozwiązanie działa, gdy jedna restauracja ma jedną kuchnię. A w LEM Food Market jest wiele lokali. Dlatego po szczegółowych obliczeniach od tego pomysłu trzeba było zrezygnować".

 LEM Food Market otworzył się w czerwcu 2026 roku i stał się największym w pełni miejskim food marketem we Lwowie. Wcześniej w mieście działały sieci restauracji, koncepcyjne knajpy i food courty w centrach handlowo-rozrywkowych. Natomiast LEM Food Market zjednoczył liczne lokale o różnych koncepcjach gastronomicznych pod jednym dachem, tworząc pierwszy w mieście na taką skalę hub gastronomiczny tego formatu.

Od Wystawy Krajowej z 1894 roku do LEM Station

Pierwszy elektryczny tramwaj pojawił się we Lwowie dzięki Galicyjskiej Wystawie Krajowej z 1894 roku. Było to jedno z największych wydarzeń w historii Galicji okresu austro-węgierskiego, które pod względem znaczenia i rozmachu nie ustępowało słynnym wystawom światowym w Paryżu i Chicago. To właśnie ona dała impuls do budowy pierwszej zajezdni tramwajowej we Lwowie.

Chodzi o to, że odległość od dworca głównego, dokąd mieli przyjeżdżać znamienici goście, do Parku Strijskiego, gdzie odbywała się wystawa, była znaczna. Dodatkowo tramwaj konny nie mógł pokonywać stromych podjazdów w kierunku parku – konie po prostu nie wytrzymywały takiego obciążenia.

 Wtedy narodziła się idea uruchomienia elektrycznego tramwaju, który miał rozwiązać ten problem. Pod koniec lata 1893 roku na rogu dzisiejszych ulic Sacharowa i Witowskiego rozpoczęto budowę pierwszej zajezdni tramwaju elektrycznego. Pierwszy hangar ukończono wiosną 1894 roku.

31 maja 1894 roku lwowski tramwaj elektryczny wyruszył w pierwszy regularny kurs. A 5 czerwca rozpoczęła się Galicyjska Wystawa Krajowa, trwająca do 10 października. W ciągu 139 dni odwiedziło ją ponad 1,14 miliona osób, choć ludność samego Lwowa wynosiła wówczas zaledwie około 150 tysięcy. Większość zwiedzających przewoził właśnie elektryczny tramwaj.

Jak na tamte czasy był to wielki przełom technologiczny: Lwów uruchomił tramwaj elektryczny wcześniej niż Kraków i Wiedeń.

Pierwszą lwowską elektrownię na terenie zajezdni zbudowała firma Siemens & Halske, która stała u źródeł współczesnego Siemensa. Budynek wzniesiono według projektu znanego lwowskiego architekta Alfreda Kamienobrodzkiego, który zaprojektował w mieście wiele budowli przemysłowych.

Później obok pierwszego hangaru, wzdłuż dzisiejszej ulicy Bohaterów Majdanu, zbudowano drugi – od strony dzisiejszej ulicy Sacharowa. Tym razem zastosowano konstrukcje metalowe. A w 1926 roku Adolf Kamienobrodzki, syn Alfreda, urządził pośrodku trzeci hangar. Dokładniej mówiąc, faktycznie przykrył dachem ulicę, łącząc dwa już istniejące hangary i tworząc swoisty pasaż. W rezultacie fasadowe ściany starych hangarów stały się wewnętrznymi ścianami nowej budowli.

W pierwszym hangarze do niedawna działał "Retro Garaż", w drugim obecnie mieści się Zepo Event Hall, gdzie organizuje się na dużą skalę konferencje, fora, festiwale i koncerty. A w trzecim, najwyższym hangarze, położonym pośrodku między dwoma pozostałymi, urządzono LEM Food Market.

W renowację zajezdni zainwestowano 7 mln dolarów

Przemiana dawnej zajezdni tramwajowej, zbudowanej pod koniec XIX wieku, w kreatywny hub LEM Station trwała niemal dziesięć lat. W 2017 roku Lwowska Rada Miejska ogłosiła konkurs inwestycyjny na rewitalizację terenu, który przez lata popadał w ruinę. Zwycięzcą została spółka z o.o. "Lem Stejszn".

Wśród założycieli spółki są Taras Kycmej i Jarosław Lubinec, współzałożyciele jednej z największych ukraińskich firm IT, SoftServe. Również wśród założycieli są Dmytro Kosariew, współzałożyciel firmy IT N-iX; Mark Zarchin, znany lwowski restaurator i współwłaściciel grupy restauracyjnej Kumpel Group; Oleg Macech, działacz społeczny, przedsiębiorca i były dyrektor KP "Lew"; Taras Dobriański, lwowski przedsiębiorca i właściciel hotelu "Leopolis"; a także Oleg Dryń, przedstawiciel fińskiej firmy inwestycyjnej K.Hartwall.

Tramwajezajnię przekazano spółce LEM Station Sp. z o.o. w koncesję na 50 lat. Firma miała przekształcić zaniedbany teren w innowacyjny hub, zachować autentyczną architekturę kompleksu i stworzyć przestrzeń społeczno-kulturalną dla lwowian.

Nazwę LEM Station nadano na cześć Stanisława Lema – światowej sławy pisarza science fiction, filozofa i futurologa, który urodził się i wychował we Lwowie. Jego futurystyczna wizja świata stała się symbolicznym punktem odniesienia dla koncepcji przestrzeni.

„Rekonstrukcja początkowo opóźniła się z powodu koronawirusa – opowiada menedżerka eventów LEM Station Olena Szpontak. – Potem rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja. Cztery lata zajęło zawarcie umowy z miejską radą. Wszystko to bardzo opóźniało start projektu”.

Na większą skalę rewitalizacja dawnej zajezdni faktycznie rozpoczęła się jesienią 2020 roku od rekonstrukcji trzykondygnacyjnego budynku elektrowni, gdzie obecnie mieści się coworking. Równolegle w ramach pierwszego etapu odbudowywano stację sprężarek, gdzie obecnie działa sala sztuki Kompresorna.

W związku z pełnoskalową inwazją Rosji w 2022 roku inwestorzy zostali zmuszeni do wstrzymania aktywnych prac budowlanych na około rok. Renowację zakończono w grudniu 2025 roku.

 W ramach drugiego etapu w maju 2026 roku otwarto dużą platformę eventową LEM Depo Event Hall, a w czerwcu – LEM Food Market. Jego otwarcie stało się finałowym etapem uruchomienia pełnowartościowego ekosystemu hubu w historycznym hangarze zajezdni.

Obecnie LEM Station łączy 11 różnorodnych przestrzeni. Wśród nich: LEM Food Market, Food Market Lounge na prywatne wydarzenia, prezentacje i wykłady, coworking z biurami, LEM Depo Event Hall mieszczący do 1000 osób na konferencje, fora i koncerty, przestrzeń artystyczna LEM Pantograph, gdzie odbywają się indywidualne i kolekcjonerskie wystawy artystów, rzeźbiarzy i fotografów, sala sztuki Kompresorna, a także całodobowy parking na 100 miejsc.

Według stanu na 2026 rok całkowita kwota inwestycji w odbudowę zaniedbanej zajezdni, której historia liczy ponad 130 lat, wyniosła 7 milionów dolarów.

Czy plac Lema stanie się „placem Rynek” dla dzielnicy Frankowskiej?

Plac Stanisława Lema – oficjalna nazwa przestrzeni publicznej na skrzyżowaniu ulic Sacharowa, Witowskiego i Kopernika, zintegrowanej z terytorium kreatywnego hubu LEM Station. Na mapie Lwowa pojawił się stosunkowo niedawno: decyzję o nadaniu nazwy wcześniej bezimiennemu terenowi na terenie dawnej zajezdni lwowska rada miejska podjęła w sierpniu 2022 roku. Oficjalnie plac otwarto 3 lipca 2026 roku.

Zajmuje on 2000 metrów kwadratowych. Podczas modernizacji terenu przekształcono go w otwartą przestrzeń publiczną bez ogrodzeń, demontując stare ogrodzenie wokół zajezdni. Teraz można tu swobodnie wejść z różnych stron, a sam teren wykorzystuje się na festiwale, jarmarki i koncerty pod gołym niebem.

„Mamy wszędzie otwartą przestrzeń bez płotów i wszędzie otwarte drzwi – zwraca naszą uwagę Olena Szpontak. – Drzwi są otwarte w Food Market, w dzień – w coworkingu, w przestrzeni artystycznej LEM Pantograph i w Kompresornej. W tym tkwi filozofia naszego projektu. Otwartość to nie tylko rozwiązanie architektoniczne, ale strategiczna misja. Otwarty ekosystem, w którym można jednocześnie pracować, obejrzeć wystawę, smacznie zjeść na food marketcie czy po prostu odpocząć na placu, tworzy nową jakość życia dla lwowian”.

 Na plac Lema wciąż wjeżdżają tramwaje podczas organizowanych forów i konferencji.

„To nie jest po prostu interaktywna atrakcja – wyjaśnia Olena Szpontak. – To żywy wizualny most między przeszłością a przyszłością”.

Przestrzeń LEM Station zaprojektowano również z uwzględnieniem zasad inkluzywności: nie ma tu progów, a dla osób o ograniczonej mobilności przewidziano windy i podjazdy.

Czy plac Lema stanie się „placem Rynek” dzielnicy Frankowskiej?

„Bardzo o tym marzymy – dzieli się Olena Szpontak. – Przez lato organizowaliśmy na placu bezpłatne koncerty jazzowe, które gromadziły ludzi z całego miasta. Zapraszaliśmy też ulicznych muzyków, którzy występowali pod gołym niebem i w sali Food Market. Niedawno podpisaliśmy memorandum z Organ Hall i planujemy wspólne wydarzenia. Chcemy, aby każdy, kto do nas zajrzy, mógł znaleźć wydarzenie interesujące dla siebie”.

Coworking na dachu

W zabytkowym budynku pierwszej miejskiej elektrowni przez wiele lat działała resortowa przychodnia dla pracowników Lwiwelektrotransu. Po zamknięciu zajezdni tramwajowej z powodu zaniedbania pomieszczenia straciły swoje przeznaczenie, ale z czasem zyskały nowe życie.

Po rewitalizacji budynek z 1894 roku przekształcił się w prestiżowy coworking LEM Station. Urządzono tu 140 stanowisk pracy, strefy odpoczynku i sale konferencyjne, nazwane na cześć utworów Stanisława Lema – Solaris, Cyberiada i Eden. Na parterze działa cukiernia Cheese Bakery i kilka sklepów, a na dachu urządzono stanowiska pracy z panoramicznym widokiem na Lwów.

„Podczas rewitalizacji dobudowano poddasze – opowiada Olena Szpontak. – Ponadto w pełni odrestaurowano 30-metrowy zabytkowy komin z czerwonej cegły. Nadal działa i wieczorami czasami można zobaczyć, jak wydobywa się z niego dym”.

Podczas odbudowy budynku zachowano autentyczne ceglane ściany, stropy, konstrukcje oraz zabytkowe drewniane schody. Industrialną atmosferę dopełniają lampy zebrane w różnych zakątkach Ukrainy.

„Te lampy zbieraliśmy po całej Ukrainie. Są wyjątkowe, bo w większości były używane w kopalniach i wykonane z antywybuchowego szkła – wyjaśnia Olena Szpontak. – Do tego dobrze wpisują się we wnętrze w stylu loft”.

Coworking działa całodobowo i stał się przestrzenią roboczą dla startupowców, projektantów i programistów. Szczególnie wyróżnia się poddasze ze szklanym świetlikiem, dużą ilością zieleni i naturalnego światła.

Zabytkowe szafki, tramwajowe podkłady i tajemniczy fortepian

Podczas rekonstrukcji dawnej zajezdni udało się zachować wiele autentycznych detali.

„Znaleźliśmy szafki, w których przechowywano leki. Świetnie wpasowały się w naszą przestrzeń i teraz rezydenci trzymają w nich swoje rzeczy osobiste. Również w jednym z hangarów znaleźliśmy zabytkowy stół i izolatory, które także zintegrowaliśmy z wnętrzem” – opowiada Olena Szpontak.

Na ścianie zachowano też drewniane tramwajowe podkłady, które przypominają o tym, jak kiedyś układano szyny. Później drewniane podkłady zastąpiono żelbetowymi, a dziś stosuje się też technologie bezpodkładowe, gdy szyny montuje się w jednolitej betonowej płycie.

Jednym z najciekawszych znalezisk jest zabytkowy fortepian z drewnianym pulpitem, ozdobionym przeszywanym rzeźbieniem.

„Ten fortepian ma 140 lat i ma ciekawą historię. Kiedy rozpoczęła się renowacja, zgłosił się do nas znany antykwariusz, który chciał podarować instrument. Chętnie się zgodziliśmy, a nasi mistrzowie go odrestaurowali. Fortepian nadal działa, choć ze względu na swój szacowny wiek od czasu do czasu trzeba zapraszać fachowca do strojenia. Mimo tego kłopotu stał się perłą naszej przestrzeni” – opowiada Olena.

Na pokrywie fortepianu znajduje się napis „Franz Wirth Schüler v. Bösendorfer”. Wskazuje on na pochodzenie instrumentu: wyprodukowała go wiedeńska fabryka Franz Wirth, działająca od 1879 do 1929 roku. Jej instrumenty słynęły z jakości i miękkiego wiedeńskiego brzmienia.

Wzmianka o Bösendorferze też nie jest przypadkowa. Franz Wirth był uczniem Ludwiga Bösendorfera, założyciela działającej pod tą samą nazwą wiedeńskiej fabryki fortepianów, która do dziś produkuje prestiżowe fortepiany. Wirth miał prawo zaznaczać na swoich instrumentach, że uczył się u Bösendorfera, co potwierdzało związek z jego szkołą gry na fortepianie.

Czy w LEM Station mogą pojawić się biura Apple i Microsoft

Na początku prac koncepcyjnych nad LEM Station rozważano różne sposoby wykorzystania przestrzeni – od laboratoriów i hubów naukowych po biura globalnych firm technologicznych, w tym Apple i Microsoft. Ostatecznie projekt skupił się na wspieraniu lokalnego biznesu.

"Takie myśli rzeczywiście były, ale ostatecznie LEM Station pozycjonował się jako kreatywny hub dla lokalnego biznesu, – wyjaśnia Olena Szpontak. – Obecnie nasze biura wynajmują międzynarodowe firmy IT, w tym amerykańska DataRobot, która tworzy platformy do automatyzacji uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji, oraz ukraińska Geniusee, realizująca projekty dla rynków USA, Wielkiej Brytanii i UE".

Według Oleny popyt na biura pozostaje znaczny, m.in. z powodu przenoszenia się firm z Kijowa w czasie rosyjskich ataków. Nie wyklucza ona, że w perspektywie do przestrzeni mogą dołączyć także takie korporacje, jak Apple czy Microsoft.

Od pomysłu tworzenia oddzielnych hubów naukowych również zrezygnowano. Zamiast tego LEM Station stał się platformą, na której lokalne startupy mogą testować swoje pomysły, a w LEM Depo Event Hall organizowane są wielkoskalowe wydarzenia technologiczne i międzynarodowe fora biznesowe.

Wyjątkowość LEM Station polega na tym, że lwowscy przedsiębiorcy zainwestowali wielomilionowe środki nie w budowę kolejnego centrum handlowego czy osiedla mieszkaniowego, lecz w odnowienie zaniedbanego zabytku architektury przemysłowej.

Dawna zajezdnia tramwajowa przekształciła się w przestrzeń, gdzie połączyły się coworking, miejsca sztuki, hale eventowe i foodmarket. Dzięki temu udało się nie tylko zachować historyczne dziedzictwo, ale i stworzyć nowe centrum rozwoju biznesu, kultury i życia społecznego Lwowa.

Pełna lub częściowa republikacja tekstu bez pisemnej zgody redakcji jest zabroniona i uznawana za naruszenie praw autorskich.

Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Robert Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"