Estoński producent mięsa Rannarootsi znalazł się w centrum publicznego skandalu z powodu reklamy, którą część społeczeństwa odebrała jako nawiązanie do wojny rosyjsko-ukraińskiej i lekceważenie Rosjan. Firma zaprzecza politycznemu podtekstowi, jednak odmawia usunięcia publikacji. Informuje o tym estońskie wydanie ERR.
W mediach społecznościowych Rannarootsi opublikowała zdjęcie, na którym dwaj mężczyźni w czarnych koszulkach z ukraińskimi flagami smażą mięso na plaży, a w tle unoszą się słupy dymu. Reklamę opatrzono sloganem: „Prawidłowy grill zamieni gorzką cebulę w słodką”.
Czytaj również: Drony ponownie zaatakowały rosyjskie składy Wildberries i zakład związany z produkcją rakiet
Właśnie słowo „cebula” stało się przyczyną sporu. W języku estońskim sibul jest nie tylko nazwą warzywa, ale używane jest również jako obraźliwy slang w stosunku do Rosjan. Ponadto użytkownicy powiązali dym na zdjęciu z ukraińskimi uderzeniami w rosyjski port Ust-Ługa, pożar po którym wiosną było widać z estońskiego wybrzeża.
Kampanię ostro skrytykował lider Partii Centrum Mihhail Kõlvart. Stwierdził, że taka reklama „pogłębia podziały w społeczeństwie i sprzyja odczłowieczeniu”.
Jednocześnie dyrektor generalny Rannarootsi Karmo Axel zapewnił, że reklama nie zawiera politycznego podtekstu. Jego zdaniem slogan dotyczy wyłącznie karmelizowanej cebuli, a o obraźliwym znaczeniu słowa sibul dowiedział się dopiero po publikacji.
Szef przyznał również, że pomysł z zadymionym tłem wyniknął pod wpływem wiadomości, ponieważ „każdego dnia ludzie widzą takie słupy dymu w wydaniach informacyjnych”. Jednocześnie podkreślił, że firma nie miała zamiaru obrazić żadnej grupy etnicznej ani sprowokować konfliktu.
Pomimo fali krytyki i wezwań do bojkotu produktów, Rannarootsi nie planuje usuwać reklamy. Według Axela, wpis już „zaczął żyć własnym życiem”, dlatego jego usunięcie nie miałoby sensu.
Stan na piątek, 24 lipca, publikacja zebrała ponad 16,5 tysiąca reakcji i 3700 komentarzy. Część użytkowników poparła markę, podczas gdy inni nazwali reklamę nieakceptowalną i stwierdzili, że więcej nie będą kupować produktów firmy.
Przypominamy, że w noc przed 24 lipca drony zaatakowały dwa kluczowe centra logistyczne firmy Wildberries w Petersburgu i obwodzie leningradzkim, a także przedsiębiorstwo „Aviatek” w rosyjskim Kirowie, które pracuje na potrzeby przemysłu obronnego FR.


