"Szczyt cynizmu": w Polsce ukraińskie groby ukryto pod siatkami maskującymi
Część ukraińskich pochówków na miejscowym cmentarzu zakryto siatkami maskującymi.
Фото з facebook-сторінки Володимира Бірчака
Фото з facebook-сторінки Володимира Бірчака

13 lipca, 20:39

Po uroczystościach upamiętniających rocznicę Rzezi Wołyńskiej z udziałem szefa Instytutu Pamięci Narodowej Karola Nawrockiego wybuchł skandal. Powodem było to, że podczas oficjalnych uroczystości we wsi Radruż w Podkarpackiem część ukraińskich pochówków na miejscowym cmentarzu zakryto siatkami maskującymi.

Jak wiadomo, 11 lipca, Karol Nawrocki przybył do wsi Radruż na Podkarpaciu, gdzie wziął udział w uroczystościach z okazji rocznicy Rzezi Wołyńskiej. Uroczystości odbywały się przy cerkwi greckokatolickiej pw. św. Paraskiewy z XVII wieku, która znajduje się na terenie starego ukraińskiego cmentarza. Jednak po publikacji zdjęć z wydarzenia ukraińscy historycy zwrócili uwagę na obiekty w tle, przykryte wojskowymi siatkami maskującymi. Później okazało się, że pod nimi znajdowały się krzyże ukraińskich mogił.

Na sytuację zareagował historyk i poseł Wołodymyr Wiatrowycz na swojej stronie na Facebooku:

"Dzień po Nawrockim w niegdyś ukraińskiej wsi Radruż, gdzie wiele mówiono o znaczeniu zachowania pamięci. Ale nie Ukraińców, oni zdaniem niektórych polskich polityków nie są warci pamięci".

Po publikacji tego wpisu, polski historyk Piotr Zubrecki zauważył, że prace renowacyjne nad ukraińskimi nagrobkami prowadzi Muzeum Kresów w Lubaczowie od 2016 roku. W Radrużu znajduje się około 500 nagrobków, z których do tej pory odrestaurowano 300, a kolejne 43 zostaną odrestaurowane w tym roku.

Co deklarują ukraińscy badacze

Choć informują, że prace nad renowacją starszej części cmentarza jeszcze nie zakończyły się, w mediach społecznościowych wybuchła fala oburzenia. W szczególności na sytuację zwróciły uwagę przedstawiciele projektu "Ukraina Incognita". W poście na stronie organizacja społeczna stwierdziła, że miejsce wydarzenia zostało wybrane nieprzypadkowo.

"Miejsce dla tego wystąpienia wybrano zupełnie nieprzypadkowo. Przed II wojną światową Radruż był czysto ukraińską wsią: z 2590 mieszkańców 2420 było Ukraińcami. Niestety, podczas powojennych czystek etnicznych rdzennej ludności tam nie pozostało" – czytamy w poście.
"Mimo oczywistości kontekstu, podczas oficjalnych uroczystości nikt nawet nie wspomniał, dokąd zniknęły tysiące rdzennych mieszkańców tej wsi. Co więcej – trybunę dla wystąpienia prezydenta urządzono po prostu na ukraińskich mogiłach" – czytamy w poście.

Natomiast po wyjeździe oficjalnej delegacji miejsce wydarzenia odwiedził polski badacz Tomasz Bartycki. Opublikowane przez niego zdjęcia potwierdziły, że pod siatkami maskującymi faktycznie znajdowały się krzyże i nagrobki ukraińskiego cmentarza.

"Szczyt cynizmu": reakcja założyciela „Ukraina Incognita”

Swoje oburzenie sytuacją wyraził założyciel projektu „Ukraina Incognita” Roman Malenko. W wpisie w mediach społecznościowych skrytykował przeprowadzenie uroczystości upamiętniających na terenie starego ukraińskiego cmentarza w Radruży oraz ukrywanie części pochówków pod siatkami maskującymi. Jego zdaniem, szczególnie kontrowersyjne jest to, że wydarzenie odbyło się we wsi, która do II wojny światowej była w większości ukraińska, a jej rdzenni mieszkańcy zostali później deportowani. Malenko nazwał takie działania brakiem szacunku dla pamięci Ukraińców, którzy żyli na tych ziemiach.

„Szczyt cynizmu! Tak będzie z każdym! Czy właśnie to chciał powiedzieć Nawrocki, urządzając występ na ukraińskich mogiłach we wsi Radruż? Specjalnie przyjechał do wsi, która kiedyś była w 90% ukraińska, a którą Polacy CAŁKOWICIE deportowali w latach 1944-1947. Zostawili tylko Polaków i osiedlili Polaków, tak jak w tysiącach innych ukraińskich wsi na Łemkowszczyźnie, Bojkowszczyźnie. W Sanoku jest skansen, który eksponatami pokazuje, kto mieszkał na tych ziemiach... To po prostu żałosne, stać pośród ukraińskich mogił, zakrywając je siatką maskującą, w wysiedlonej i faktycznie zniszczonej ukraińskiej wsi, i porównywać Ukraińców z Rosjanami.”

Dyskusja o pamięci historycznej

Skandal w Radruży wywołał ożywioną dyskusję nie tylko w środowisku historyków, ale także wśród internautów. Wielu komentujących zwróciło uwagę nie tylko na sam fakt ukrywania ukraińskich mogił pod siatkami maskującymi, ale także na szerszy kontekst historyczny polsko-ukraińskich stosunków.

Jednym z najczęściej pojawiających się stał się wpis użytkownika Facebook, prowadzący stronę pod nazwiskiem Jan Kowalski. Zakwestionował on samo określenie wydarzeń na Wołyniu jako „tragedii”, nazywając je częścią szerszego polsko-ukraińskiego konfliktu z pierwszej połowy XX wieku. Autor utrzymywał również, że przyczyny konfrontacji etnicznej należy szukać w polityce II Rzeczypospolitej wobec ludności ukraińskiej oraz w nierówności społecznej między przesiedlonymi polskimi osadnikami a miejscowymi Ukraińcami.

„Przez lata trzymaliśmy się strategii „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Chociaż nikt nie prosił nas o wybaczenie. Dlaczegoś nazywaliśmy to „tragedią”. Ale we współczesnym państwie polskim nie uważa się zabójstw Ukraińców za tragedię, nie przeprasza się za własne zbrodnie, zamiast tego wtyka nam pod nos swoich osadników. Oznacza to, że my również powinniśmy nazywać tragedią tylko zagładę Ukraińców. Wszystko inne – nie”, – czytamy we wpisie.

Wiele wpisów dotyczyło również powojennych deportacji Ukraińców z Łemkowszczyzny, Nadsańszczyzny, Chełmszczyzny i Podlasia w latach 1944–1947. Autorzy podkreślali, że te wydarzenia również pozostają bolesną kartą historii dla ukraińskiego społeczeństwa, jednak często pozostają poza uwagą polskiego narratywu historycznego.

Osobno w dyskusji wspomniano o wydarzeniach tzw. pacyfikacji w 1930 roku, kiedy to polskie władze prowadziły akcje karne przeciwko ludności ukraińskiej i organizacjom społecznym w Galicji.

Kontekst

Po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta Polski, kwestia pamięci historycznej znalazła się ostatnio ponownie w centrum relacji polsko-ukraińskich. Temat tragedii wołyńskiej stał się jednym z kluczowych w jego publicznych wystąpieniach. Podczas uroczystości w Radrużu polski prezydent skrytykował zwolenników banderowskiej ideologii i tych, którzy używają jej symboliki, wzywając do jasnego potępienia zbrodni przeciwko ludności cywilnej.

„Dziś nie obwiniamy całego narodu ukraińskiego, ale obwiniamy „banderowską ideologię” – tych, którzy zabijali, a także tych, którzy w XXI wieku używają czerwono-czarnej symboliki. Na to, Szanowni Państwo, po prostu nie można się zgodzić, ponieważ aprobowanie ludobójstwa lub przymykanie na nie oczu jest zachętą do nowego ludobójstwa”, powiedział Nawrocki.

Jednocześnie na Ukrainie coraz częściej pojawiają się apele, by mówić nie tylko o Wołyniu, ale także o innych kartach wspólnej historii – polityce polonizacyjnej, pacyfikacji ludności ukraińskiej, działalności Armii Krajowej, powojennych deportacjach i operacji „Wisła”.

Pomimo sporów wokół pamięci historycznej, Kijów i Warszawa w ostatnich latach starały się wznowić dialog w sprawie skomplikowanych kwestii historycznych. W szczególności strony uzgodniły przeprowadzenie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na miejscach pochówku ofiar konfliktów XX wieku. Jednak incydent w Radrużu pokazał, że nawet symboliczne gesty związane z miejscami pamięci mogą szybko stać się przedmiotem międzynarodowej dyskusji i zaostrzać dawne spory historyczne.

Obecnie oficjalnych wyjaśnień, dlaczego ukraińskie pochówki zostały przykryte siatkami maskującymi podczas uroczystości, strona polska nie podała.

фото: Tomasz Bartecki
фото: Tomasz Bartecki


Przypomnijmy, że  na początku lipca między Kijowem a Warszawą nasiliła się dyskusja wokół pamięci historycznej po decyzji o nadaniu jednemu z pododdziałów Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowej nazwy „imienia Bohaterów UPA”. W odpowiedzi polski premier Donald Tusk oświadczył, że oczekuje od Ukrainy „pierwszego kroku” i „wyraźnego sygnału” w celu zmniejszenia napięcia w stosunkach dwustronnych.

W tym samym czasie Tusk poinformował, że otrzymał list od trzeciego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki z apelem o wspólne pracowanie nad refleksją nad trudnymi stronami historii i niedopuszczanie, aby przeszłość definiowała przyszłość stosunków ukraińsko-polskich.

Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Robert Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"