We Lwowie 27 lipca odbył się briefing dotyczący sytuacji wokół dwóch obrazów ze zbiorów Lwowskiego Muzeum Historycznego, do których swoje prawa zgłaszają osoby prywatne (rodzina Lubomirskich) w Polsce. Wydarzenie zorganizowano po tym, jak muzeum otrzymało zawiadomienie o wszczęciu postępowania sądowego w Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie zabezpieczenia pozwu dotyczącego dwóch płócien, które obecnie są eksponowane za granicą w ramach międzynarodowej wystawy „Pogranicze Europy. Ze skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego”.
Główne omawiane kwestie:
Według dyrektora Lwowskiego Muzeum Historycznego Romana Czmelika, międzynarodowy projekt wystawienniczy zrealizowano zgodnie ze strategią państwową rozwoju kultury i popularyzacji historii Ukrainy na świecie. Jednocześnie, z uwagi na wojnę, ważny był również aspekt bezpieczeństwa.
Wystawa odbywa się pod patronatem ambasady Ukrainy we Wrocławiu. Rozpoczęła swoją pracę 25 listopada 24 roku w Lublinie, po czym była eksponowana w kilku polskich muzeach – we Wrocławiu, Poznaniu i Słupsku. Do ekspozycji włączono 605 przedmiotów muzealnych ze zbiorów Lwowskiego Muzeum Historycznego, które chcą zwrócić.
O wszczęciu sprawy
Jak poinformował Roman Czmelik, 22 lipca Lwowskie Muzeum Historyczne otrzymało oficjalne zawiadomienie od dyrektora Muzeum Środkowego Pomorza w Słupsku o wszczęciu postępowania sądowego.
Następnie Lwowskie Muzeum niezwłocznie poinformowało Radę Obwodową Lwowa, Lwowską Obwodową Administrację Państwową, Ministerstwo Kultury i Komunikacji Strategicznej Ukrainy, Ambasadę Ukrainy w Warszawie oraz Konsulat Generalny Ukrainy w Gdańsku.
Już 24 lipca polski sąd podjął decyzję o zabezpieczeniu pozwu i zakazał przemieszczania dwóch obrazów do czasu zakończenia rozpatrywania sprawy co do istoty.
Jak dziedzictwo kulturowe Lubomirskich znalazło się we Lwowie
Według Romana Czmelika, po likwidacji muzeum Lubomirskich przez władze sowieckie w 1940 roku jego zbiory zostały podzielone. Część dzieł sztuki pozostała w Bibliotece Stefanyka, część w Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego, Lwowskiej Galerii Sztuki oraz Lwowskim Muzeum Historycznym.
Roman Czmelik podkreślił, że przedmioty muzealne nie są własnością poszczególnych muzeów.
Podobny precedens już się zdarzył
Podczas briefingu Roman Czmelik przypomniał podobną sytuację z 1994 roku. Wówczas wystawa „Skarby galicyjskich Żydów” po ekspozycji w Polsce wyruszyła do Izraela.
Część eksponatów stała się przedmiotem roszczeń spadkobierców Maksymiliana Goldsteina, znanego ukraińskiego kolekcjonera, Żyda, który przekazał do tymczasowego przechowania w miejskim muzeum przemysłowym eksponaty. Jednak sądy w Izraelu potwierdziły prawo Ukrainy do tych przedmiotów muzealnych, po czym cała wystawa wróciła do domu.
W komentarzu dla „Twojego Miasta” dyrektor Lwowskiego Muzeum Historycznego Roman Czmelik wyjaśnił, kto podejmował decyzje o wywiezieniu obrazów do Polski, czy podobne roszczenia mogą dotyczyć innych ukraińskich eksponatów muzealnych i jak duże jest takie ryzyko.
Jednocześnie na pytanie o możliwe roszczenia wobec innych przedmiotów muzealnych Roman Czmelik odpowiedział:
Czytaj także: Polacy chcą zatrzymać obrazy ze Lwowa wywiezione z powodu wojny
„To nie jest spór między państwem polskim a państwem ukraińskim”
Zastępca szefa wydziału własności wspólnej gmin Rady Obwodu Lwowskiego, Wiktor Kusij, podkreślił, że gdy tylko dowiedziano się o postępowaniu sądowym, wysłano odpowiednie pismo do najwyższego kierownictwa państwa, do Prezydenta Ukrainy, Premiera Ukrainy i Ministra Kultury, aby podjęto odpowiednie kroki.
Podkreślił również, że decyzja polskiego sądu na razie nie określa praw własności do obrazów. Chodzi jedynie o wniosek o tymczasowy zakaz przekazywania lub wywożenia dzieł poza granice Polski do czasu ostatecznego rozpatrzenia sprawy.
Kto powinien kontrolować tę sytuację
Zastępca szefa Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej Iwan Sobko poinformował, że natychmiast po otrzymaniu informacji o procesie sądowym administracja obwodowa skontaktowała się z odpowiednimi instytucjami.
Według niego sprawa znajduje się pod kontrolą Ministerstwa Kultury, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy.
Właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości, zgodnie z prawem, ma zapewnić reprezentację interesów państwa Ukraina przed zagranicznymi sądami. W tym celu strona polska musi oficjalnie przekazać materiały sprawy ukraińskim organom władzy, po czym zostanie uformowane stanowisko prawne państwa.
Jednocześnie wyraził nadzieję, że sytuację uda się rozwiązać bez szkody dla stosunków polsko-ukraińskich.
Przypomnijmy, że w Polsce powstał spór sądowy wokół kolekcji Lwowskiego Muzeum Historycznego, które po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji ewakuowano do Polski, aby uchronić je przed bombardowaniami. Teraz przedstawiciele spadkobierców księcia Andrzeja Lubomirskiego domagają się, aby płótna nie wracały do Lwowa do zakończenia postępowania sądowego. Chodzi o obrazy, które są obecnie prezentowane na wystawie „Pogranicze Europy – ze skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego” w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. Wśród nich – „Portret Roztropnej” nieznanego autora z XVI wieku i „Portret młodzieńca” (1850) pędzla Aloisa Reihana. Przedstawiciele spadkobierców twierdzą, że dzieła te pochodzą z kolekcji ordynacji przeworskiej Andrzeja Lubomirskiego, znaczna część którego dziedzictwa po II wojnie światowej pozostała na terytorium dzisiejszej Ukrainy.





