W Radomiu pijany 34-letni mężczyzna napadł na trzech 20-letnich Ukraińców i zaczął ich wypytywać o pochodzenie i mordy wołyńskie. Następnie do Polaka dołączyło jeszcze siedmiu mężczyzn i wspólnie rozpoczęli atak. O tym poinformowało polskie wydanie "Onet".
Podkreślono, że incydent miał miejsce jeszcze 2 sierpnia między 5:00 a 6:00, jednak media poinformowały o nim dopiero po kilku dniach.
Według lokalnego prokuratora, 34-letni mieszkaniec Lublina Tomasz G. przyjechał do Radomia na wesele, ale po jego zakończeniu zaczął błąkać się po mieście. Na ulicy Malczewskiego spotkał trzech młodych Ukraińców. Nawiązał z nimi rozmowę, pytając, skąd pochodzą. Doszło do wymiany zdań. Jednak nie spodobała mu się ich odpowiedź.
Sami Ukraińcy opowiadali później sytuację tak, że mężczyzna chciał im wygłosić wykład o Wołyniu. Między nimi doszło do nieporozumienia, po czym mieszkaniec Lublina zawołał trzech lub czterech młodych mężczyzn, którzy przechodzili po drugiej stronie ulicy, i powiedział im, że przed nimi są Ukraińcy. Wtedy wywiązała się bójka, w której udział wzięło jeszcze kilku Polaków. Łącznie na trzech Ukraińców napadło ośmiu mężczyzn.
Ukraińcy odnieśli obrażenia, głównie głowy i twarzy. Biegli medycyny sądowej dokładnie ich zbadali.
Sam Tomasz G. po prostu pojechał do domu. Później został doprowadzony do prokuratury i postawiono mu zarzuty stosowania przemocy lub gróźb bezprawnych z pobudek dyskryminacyjnych, a także udziału w bójce lub pobiciu. Przyznał się do winy i złożył szczegółowe wyjaśnienia. Między innymi wskazał, że był pod wpływem alkoholu. Został objęty nadzorem policji. Mężczyźnie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Pozostali uczestnicy bójki wciąż są poszukiwani, jednak proces jest utrudniony tym, że główny podejrzany ich nie znał.
Przypomnijmy, w polskim Bydgoszczu policja zatrzymała dwie osoby, podejrzane o atak na dwoje ukraińskich dzieci z powodu tego, że rozmawiały w języku ukraińskim.






