Specjały

Stary rynek w centrum Lwowa, który przetrwał imperia i wojny. Co będzie dalej

917
Czas czytania: 8 min
Галицький ринок на початку ХХ століття і зараз
Галицький ринок на початку ХХ століття і зараз

27 lipca, 20:00

W dzień powszedni na Halyckim Rynku panuje niezwykła cisza. Przy stoiskach mięsnych prawie nie ma klientów. Sprzedawcy wyglądają z pawilonów w nadziei, że ktoś się zatrzyma. Tymczasem wokół jednego z najstarszych lwówskich rynków trwa spór. Jednak lwowiacy martwią się nie tyle konfliktem prawnym, co przyszłością samego rynku. Co dzieje się z Halyckim Rynkiem i czy są podstawy obawiać się o jego przyszłość, dowiadywało się "Twoje Miasto".

Przyczyną spornej sytuacji stało się postanowienie rady miasta o przedłużeniu dzierżawy działki o powierzchni 1933 m² na rok. Jednocześnie właściciele zostali zobowiązani do przygotowania projektu kompleksowej modernizacji rynku. W urzędzie miasta tłumaczą to potrzebą uporządkowania historycznej lokalizacji, natomiast właściciele nazywają takie warunki "naciskiem na biznes".

Dlaczego to miejsce budzi tyle emocji

Halycki Rynek przetrwał Austro-Węgry, rządy polskie, epokę sowiecką, chaotyczne lata 90. i obecnie działa podczas pełnoskalowej wojny. Jest to jedyny historyczny rynek w centrum Lwowa, który funkcjonuje nieprzerwanie od 134 lat.

Галицький ринок у 70-их роках ХІХ століття (розташований на площі Галицькій) / Фотографії старого Львова

Początkowo był to dziki targ na dzisiejszym pl. Halyckim, gdzie dziś stoi pomnik króla Daniela. Handel bezpośrednio z wozów i ziemi powodował brud, niehigieniczne warunki i przeszkadzał w ruchu w centrum miasta. Dlatego w 1891 roku władze miasta postanowiły przenieść rynek na specjalnie przygotowany teren w pobliżu klasztoru Bernardynów – dzisiejszego pl. Sobornego.

Новозбудований Галицький ринок біля площі Галицької. Фото 1892 року

Już po dwóch latach wiedeńska firma End & Horn wzniósł tu kryty pawilon, który stał się częścią wielkiej modernizacji Lwowa. W czasach austriackich Halycki Rynek uznawano za jeden z najnowocześniejszych w Galicji. Posiadał żelazno-szklany szkielet, wodociąg, wentylację, chłodnie do przechowywania mięsa i ryb oraz wyraźny podział stref handlowych – rozwiązania, które jak na koniec XIX wieku były prawdziwą innowacją. Właśnie takim Halycki Rynek zapamiętało kilka pokoleń lwowiaków.

Галицький ринок. Початок ХХ ст.

Dwie nieudane próby zamknięcia

W swojej historii rynek już dwukrotnie próbowano zlikwidować. Pod koniec lat 90. władze miasta proponowały jego zamknięcie ze względu na niehigieniczne warunki i plany rozwoju centrum miasta. W 2004 roku ówczesny burmistrz Lubomyr Bunyak planował zburzyć pawilony i zbudować na ich miejscu centrum handlowo-rozrywkowe. Oba razy rynek udało się obronić dzięki protestom sprzedawców i lwowiaków. Jednak w 2014 roku w sąsiedztwie rynku otwarto centrum handlowe "Roksolana".

Галицький ринок у 2017 році

Podobne wyzwania stoją również przed historycznymi rynkami w innych europejskich miastach. Zamiast zamykania, tam zazwyczaj wybiera się modernizację przy zachowaniu historycznej funkcji.

Tak, w Krakowie władze miasta przygotowują rekonstrukcję historycznego rynku Stary Kleparz. Projekt przewiduje odnowienie sieci inżynieryjnych, zagospodarowanie terenu i nowe zadaszenie, jednak sam rynek ma zachować swoją funkcję handlową.

A na przykład Bessarabski Rynek w Kijowie, gdzie w ubiegłym roku zakończono remont, łączy teraz tradycyjnych handlowców z food hallem. Szacunkowa wartość inwestycji w odnowienie rynku, zbudowanego na początku XX wieku, wynosiła około 150 milionów hrywien.

Jak rynek wygląda dzisiaj

Problemy Halyckiego Rynku stają się zauważalne już po kilku minutach od wejścia.

Historyczny pawilon, który pod koniec XIX wieku uważano za jeden z najnowocześniejszych w Galicji, dziś prawie nie przypomina siebie dawnego. Podczas rekonstrukcji w latach 2005–2007 jego otwarty żelazno-szklany szkielet ukryto za ceglanymi konstrukcjami, przestrzeń przearanżowano, a zamiast otwartych rzędów handlowych urządzono oddzielne, stacjonarne pawilony. Zniknęła większość elementów, które kiedyś wyróżniały pawilon wśród najlepszych europejskich rynków.

Dlaczego tak się stało, pytamy współwłaściciela Halyckiego Rynku Jurija Putasa.

"Zamknęliśmy rzędy pod zadaszeniem ze wszystkich stron. Ludzie pracują teraz w cieple".

Od pawilonu mięsnego przechodzimy do rzędów z towarami przemysłowymi. Przejścia między stoiskami miejscami są tak wąskie, że dwie osoby muszą się przepuszczać bokiem. O kupujących na wózkach inwalidzkich nie ma mowy. Jeśli dojdzie tu do pożaru, sytuacja może być jeszcze trudniejsza: normatywna szerokość przejazdu dla specjalistycznego sprzętu powinna wynosić co najmniej 3,5 metra, podczas gdy niektóre przejścia na rynku są zwężone do około dwóch.

Sami sprzedawcy narzekają przede wszystkim na warunki pracy. Jesienią i zimą na otwartych rzędach jest zimno, więc podczas silnych mrozów część przedsiębiorców w ogóle nie wychodzi handlować. Latem problem jest odwrotny – w zamkniętym pawilonie robi się duszno, mówi sprzedawczyni, i dodaje o handlu:

"Handel nie idzie najlepiej, trochę ludzi przychodzi w porze obiadu i tyle – dzieli się. – W weekendy jest jeszcze gorzej. W soboty i niedziele praktycznie nikogo nie ma. Od początku tego roku sprzedaż jest bardzo słaba. Nawet w pierwszych latach wojny było więcej kupujących".

Przy wyjściu wąskie przejście nagle blokuje tragarz przewożący na wózku tuszę mięsa. Trzeba przycisnąć się do ściany, żeby go przepuścić. Innej trasy po prostu tu nie ma. Tuszę przewożą przez otwartą strefę handlową, bez opakowania ochronnego, kilka centymetrów od kupujących.

Właśnie te szczegóły najlepiej wyjaśniają, dlaczego dziś prawie nikt nie zaprzecza, że Halycki Rynek wymaga modernizacji.

Co mówi współwłaściciel rynku

Na Halyckim Rynku mówią, że popierają zmiany. Jednak, zwracając się w tym roku do rady miasta z prośbą o przedłużenie dzierżawy działki na 10 lat, otrzymali roczną umowę. Jednocześnie uchwała zobowiązuje właścicieli do przygotowania w tym czasie projektu kompleksowej modernizacji rynku – od rekonstrukcji rzędów handlowych i zagospodarowania terenu po zapewnienie dostępności dla osób o ograniczonej mobilności, zazielenienie i odnowienie wyglądu zewnętrznego.

"To nierealne. W rok nie jest możliwe nawet opracowanie projektu i uzgodnienie go we wszystkich instancjach. Potrzeba minimum pół roku, być może i więcej. Następnie musi go uzgodnić nie tylko rada miasta, ale i Ministerstwo Kultury, ponieważ rynek znajduje się w strefie UNESCO. W tym czasie może zakończyć się termin dzierżawy. Kto zaryzykuje zainwestowanie w to milionów hrywien?"

Jurij Putas ocenia to jako ukryty nacisk na biznes ze strony władz. Jednocześnie podczas rozmowy współwłaściciel nie był w stanie odpowiedzieć na część pytań dotyczących bieżącej działalności rynku. W szczególności nie podał liczby przedsiębiorców pracujących na rynku, nie sprecyzował, ilu sprzedawców korzysta z miejsc handlu wiejskiego, a także nie wyjaśnił zasady, według której poszczególni sprzedawcy płacą za miejsca handlowe. Jednak Jurij Putas zaznaczył, że rynek co miesiąc płaci około 60 tys. UAH czynszu za dzierżawę działki (720 tys. UAH rocznie).

Jurij Putas podał również jako przykład sytuację z pawilonem kwiatowym obok rynku. W ubiegłym roku LMR również udzieliła prawa dzierżawy tej działki na rok, chociaż zdaniem właścicieli umowa powinna zostać zawarta na dziesięć lat. Sąd apelacyjny stanął po ich stronie, jednak teraz tę decyzję rozpatruje Sąd Najwyższy.

"Jestem właścicielem nieruchomości rynkowej, dlatego dzierżawa działki powinna być kontynuowana automatycznie – oświadcza Jurij Putas. – Zgodnie z prawem właściciel nieruchomości ma pierwszeństwo w przedłużeniu dzierżawy na ten sam okres, który obowiązywał wcześniej. Czyli na 10 lat".

Zdaniem prawników rynkowych, niewypełnienie tych wymogów rady miejskiej może stanowić podstawę do dalszych działań ze strony władz, które mogą zagrozić zamknięciem rynku.

Czy tak jest w rzeczywistości?

Czy rada miejska może odmówić przedłużenia dzierżawy gruntu, jeśli przedsiębiorca jest właścicielem budynków rynkowych?

Ustawa mówi, że może. Ale tylko na podstawie przepisów prawa, co jest potwierdzone Kodeksem gruntowym i Ustawą „O dzierżawie ziemi”. 

Pierwsza możliwość – jeśli ziemia jest potrzebna wspólnocie na cele publiczne. Na przykład do poszerzenia drogi, budowy węzła komunikacyjnego lub urządzenia przestrzeni publicznej. W takim przypadku prawo przewiduje możliwość wykupu nieruchomości na cele publiczne lub jej przymusowego wywłaszczenia w przypadkach i trybie określonym prawem, z poprzednim i pełnym odszkodowaniem jej wartości. Takie przypadki reguluje Ustawa Ukrainy „O wywłaszczeniu gruntów, innych nieruchomości na nich położonych, będących własnością prywatną, na cele publiczne lub z motywów publicznej potrzeby”. Konstytucja Ukrainy również wymaga poprzedniego i pełnego odszkodowania wartości nieruchomości w przypadku przymusowego wywłaszczenia. 

Druga możliwość – zmiana dokumentacji urbanistycznej. Jeśli plan generalny lub szczegółowy plan terenu określi inne przeznaczenie tego terenu, na przykład określi go jako teren infrastruktury transportowej lub przestrzeni publicznej, wykorzystanie ziemi pod rynek może być sprzeczne z nowym przeznaczeniem. Jeśli nowe przeznaczenie terenu uniemożliwi dalsze wykorzystanie gruntu zgodnie z dokumentacją urbanistyczną, może to być jeden z prawnych argumentów przy rozstrzyganiu kwestii zawarcia nowej umowy dzierżawy.

Jednak w obecnej sytuacji jedną z najbardziej realistycznych podstaw może być niewypełnienie przez właściciela warunków określonych w uchwale rady miejskiej, w szczególności dotyczących przygotowania projektu modernizacji rynku, co może być argumentem do odmowy zawarcia nowej umowy dzierżawy po zakończeniu obecnej.

W takim przypadku powstaje trudna sytuacja prawna: budynki rynkowe pozostają własnością prywatną, jednak obecne prawo do korzystania z gruntu pod nimi może nie istnieć. Nie przerywa to prawa własności do budynków, jednak tworzy spór prawny dotyczący dalszego uregulowania prawa do korzystania z gruntu. Jednocześnie prawo opiera się na zasadzie jedności losu prawnego gruntu i położonej na nim nieruchomości, utrwalonej, w szczególności, w art. 120 Kodeksu gruntowego Ukrainy i art. 377 Kodeksu cywilnego Ukrainy. 

Co mówią w radzie miejskiej

We Lwowskiej Radzie Miejskiej zapewniają, że decyzja o udzieleniu ziemi w dzierżawę tylko na rok nie oznacza zamiaru zamknięcia Rynku Halickiego. Dyrektorka departamentu prawnego Helena Pajonkiewicz w komentarzu dla „Twojego Miasta” podkreśla, że rada jako właściciel gruntu ma prawo samodzielnie określać termin dzierżawy.

„Grunt pod rynkiem należy do wspólnoty Lwowa, a rada miejska nim zarządza w imieniu wspólnoty. Z tego powodu rada podjęła decyzję o udzieleniu go w dzierżawę na rok. To zwykła praktyka i w żaden sposób nie jest to nacisk na kierownictwo rynku” – mówi.

Rada miejska również nie zgadza się z twierdzeniem właścicieli o „automatycznym przedłużeniu” umowy dzierżawy. Według Pajonkiewicz, kilka lat temu prawo się zmieniło i teraz nie chodzi o przedłużenie obecnej umowy, ale o udzielenie gruntu w dzierżawę na nowy okres.

„Właściciel nieruchomości ma prawo zwrócić się o zawarcie nowej umowy dzierżawy. Jednak to rada określa, na jaki okres jest ona zawierana. Przed zakończeniem terminu umowy dzierżawca może ponownie złożyć odpowiedni wniosek” – wyjaśnia.

Jeśli chodzi o obawy dotyczące możliwego zamknięcia Targu Halickiego, władze miasta podkreślają: decyzja o jego dalszym funkcjonowaniu zależy nie od miasta, ale od właścicieli.

„Być albo nie być Targu Halickiego decydują jego właściciele. Jeśli miasto postawiło wymóg uporządkowania terenu i przeprowadzenia modernizacji, to jest to całkowicie uzasadnione. To unikalny targ w centrum Lwowa i musi odpowiadać współczesnym wymogom” – dodaje Helena Pajonkiewicz.

Strach o przyszłość

Pomimo zapewnień rady miasta, największą niepewność odczuwają sami sprzedawcy. Dla wielu z nich Targ Halicki to jedyne miejsce pracy od wielu lat. Najbardziej obawiają się nie samej rekonstrukcji, ale tego, że po niej mogą stracić swoje miejsca handlowe lub nie wytrzymać wzrostu czynszu.

„Rekonstrukcja to całkowita niepewność. Nikt nie wie, co będzie jutro. Mogą zostawić tylko grupę produktów spożywczych, a przemysłową usunąć. Pracujemy tu od wielu lat. To już nasz drugi dom” – opowiadają sprzedawcy.

Inni martwią się, że po odnowieniu targu czynsz może znacząco wzrosnąć.

„Czy damy radę go zapłacić?” – pytają.

Ponadto większość przedsiębiorców odmawia otwartego komentowania sytuacji. Jedni proszą o zwracanie się do kierownictwa targu, inni po prostu nie chcą mówić o konflikcie.

Jak lwowianie widzą przyszłość targu

Podczas gdy rada miasta i właściciele rozmawiają o warunkach najmu, większość lwioawian, z którymi rozmawiało „Tvoje misto”, mówi o czymś innym. Niemal wszyscy wyrazili zaniepokojenie możliwym zamknięciem Targu Halickiego, a także niezadowolenie panującymi tam porządkami i zbyt wysokimi cenami.

Mieszkanka centrum Lwowa Hanna jest przekonana, że po odnowieniu targ powinien odzyskać swoje główne przeznaczenie – być miejscem, gdzie przyjeżdżają sprzedawać własne produkty chłopi.

„W centrum Lwowa powinien być targ. Trzeba zrobić więcej straganów dla chłopów. Teraz handlują tu głównie profesjonalni sprzedawcy, a prawdziwych gospodarzy prawie nie ma. Chciałabym, żeby było jak kiedyś, gdy ludzie przywozili warzywa, owoce i produkty mleczne ze swoich gospodarstw”.

Jednocześnie lwioawianka Iryna, która mieszka w pobliżu i przychodzi na Targ Halicki od około 30 lat, uważa, że rekonstrukcja jest od dawna potrzebna. Jej zdaniem, targ stracił swój historyczny charakter, a warunki handlu i bezpieczeństwa budzą dziś wiele pytań.

„Kiedyś targ wyglądał zupełnie inaczej. Teraz jest tu chaos, złe warunki sanitarne, a przejścia między straganami są tak wąskie, że nie wjedzie tam wóz strażacki. Sprzedawcy narzekają na właściciela. Latem jest taki upał, że niektórzy z nich po prostu mdleją. Zimą zimno jak diabli. Ale najważniejsze, że zamknął wszystkie wyjścia handlem towarami przemysłowymi! To centrum zabytkowego Lwowa i tak nie powinno być”.

Lwówianka Justyna mówi, że w ostatnich latach prawie przestała chodzić na Halicki Rynek. Jej zdaniem, stracił on nie tylko wygodę, ale i swoją historyczną atmosferę.

„Bardzo rzadko tu chodzę, bo pamiętam, jakim Halicki Rynek był kiedyś. Teraz najbardziej psują go nagromadzenia towarów przemysłowych i wąskie przejścia. Rekonstrukcja ma przywrócić rynkowi jego historyczne oblicze. To centrum Lwowa, więc powinien wyglądać godnie”.

Nina mieszka niedaleko rynku i pamięta czasy, kiedy przyjeżdżali tu chłopi ze swoimi produktami. Mówi, że dzisiaj Halicki Rynek już nie pełni tej roli, jednak nie wyobraża sobie jego zniknięcia.

„Kiedyś na Halickim Rynku było wielu gospodarzy, którzy sprzedawali własne produkty. Teraz prawie ich nie zostało, ceny stały się znacznie wyższe, dlatego częściej jeżdżę na inne rynki. Ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie centrum Lwowa bez Halickiego Rynku”.

Historyk i archeolog Mykoła Bandriwski, który od wielu lat bada dziedzictwo historyczne Lwowa, jest przekonany: dzisiaj głównym pytaniem nie jest już odtworzenie pawilonu austriackiego.

Jego zdaniem, przede wszystkim należy zachować sam Halicki Rynek jako miejsce historyczne, które od ponad stu lat pozostaje częścią życia miasta.

Przez ponad 130 lat Halicki Rynek przeżył zmiany władz, próby zamknięcia, gruntowną przebudowę i konkurencję z nowoczesnymi centrami handlowymi. Prawie wszyscy, z którymi rozmawiało „Twoje Miasto”, zgadzają się: rynek trzeba odnawiać. Ale jednocześnie wszyscy chcą, aby po tej modernizacji pozostał właśnie rynkiem – miejscem, do którego przychodzi się nie tylko po zakupy, ale i po tę atmosferę, którą pamiętają pokolenia lwowian.

Kiedy opuszczamy Halicki Rynek, on żyje swoim zwykłym życiem. Sprzedawcy czekają na kupujących, a kupujący niespiesznie przechodzą między stoiskami. Ale właśnie teraz decyduje się, jaki ten rynek będzie za kilka lat i czy rozpoznają go ci, którzy przychodzili tu jeszcze w dzieciństwie.

Całkowita lub częściowa reprodukcja tekstu bez pisemnej zgody redakcji jest zabroniona i uważana za naruszenie praw autorskich.

Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Robert Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"