W noc z soboty na niedzielę, 4 lipca, Sankt Petersburg i obwód leningradzki w Rosji doznały zmasowanego ataku dronów. Miejscowi mieszkańcy zgłaszali serię potężnych eksplozji, pracę obrony przeciwlotniczej i pożary.
Gubernator Sankt Petersburga Aleksandr Begłow oświadczył, że miasto było atakowane przez drony, a siły obrony przeciwlotniczej pracowały nad ich przechwyceniem. Mieszkańców wezwano, by nie wychodzili na ulice i ostrzeżono o możliwych zakłóceniach w działaniu mobilnego internetu.
Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w ciągu nocy miało zostać „przechwyconych” 389 dronów, w tym nad obwodem leningradzkim i moskiewskim. Rosyjskie Ministerstwo Obrony osobno oświadczyło o „likwidacji” kolejnych 67 dronów nad obwodem leningradzkim rano.
Jednocześnie kanał monitorujący Exilenova+ poinformował o trafieniu Petersburskiego Terminalu Naftowego. Według analityków OSINT na terenie obiektu zanotowano kilka ognisk pożaru.
Kanał Telegram Astra, powołując się na mieszkańców, również poinformował o trafieniu obiektu przemysłowego.
Ponadto gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdenko oświadczył o „upadku szczątków” w porcie Wysock, który znajduje się około 90 km od Sankt Petersburga. W tym porcie działa terminal naftowy firmy „Łukoil”. Według przedstawiciela siły obrony przeciwlotniczej rzekomo zestrzeliły dwa drony. Oficjalnych skutków ataku nie podał.
Jak zauważył doradca ministra obrony Ukrainy Serhij Sternenko, Petersburski Terminal Naftowy jest jednym z największych w regionie bałtyckim. Na jego terenie znajduje się 21 zbiorników do przechowywania produktów naftowych, a roczna przepustowość wynosi 12,5 mln ton.
To nie pierwszy atak na ten obiekt. Na początku czerwca 2026 roku ukraińskie drony już uderzyły w Petersburski Terminal Naftowy i bazę Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej w Kronsztadzie. Wówczas, według doniesień strony ukraińskiej, trafiono korwetę „Bojkij”.





