Dziesiąte uderzenie w „Łukianowską”: jak odbudowują stację metra po rosyjskim ataku. Zdjęcia
Po kolejnym rosyjskim ataku stacja metra „Łukianowska” już po raz dziesiąty od początku wojny na pełną skalę doznała uszkodzeń. „Twoje miasto” dowiedziało się, co dokładnie ucierpiało, jak pracownicy metra działali w pierwszych minutach po wybuchu i ile osób przebywało w schronie.
Атака на Київ, 19 липня 2026. Фото: "Твоє місто"
Атака на Київ, 19 липня 2026. Фото: "Твоє місто"

21 lipca, 16:15

Po nocnym ataku fala uderzeniowa uszkodziła fasadę naziemnego przedsionka, urządzenia schodów ruchomych i poszczególne elementy infrastruktury stacji metra „Łukianowska”. Mimo to, zaraz po zakończeniu alarmu powietrznego specjaliści rozpoczęli prace mające na celu jak najszybsze przywrócenie bezpiecznego ruchu pociągów i funkcjonowania stacji. Poinformowano o tym w komunikacie KP „Kijowski metropoliten” dla „Twojego miasta”.

„Łukianowska” już po raz dziesiąty doznała uszkodzeń od początku wojny na pełną skalę

W KP „Kijowski metropoliten” poinformowano, że nocny atak był już dziesiątym przypadkiem, gdy stacja „Łukianowska” doznała uszkodzeń od początku pełnoskalowej inwazji Rosji. Podobnie jak podczas poprzednich ostrzałów, tym razem zniszczenia spowodowała potężna fala uderzeniowa, a nie bezpośrednie trafienie w kompleks stacji.

Najbardziej ucierpiał naziemny przedsionek. Fala uderzeniowa uszkodziła fasadę budynku, wyrwała płyty OSB, którymi po poprzednich atakach zasłonięte były otwory okienne, a także zniszczyła poszczególne elementy zewnętrzne, w tym system rynnowy.

„To już dziesiąty przypadek uszkodzenia stacji od początku wojny na pełną skalę. Stopień zniszczeń jest za każdym razem inny, ale ostatnie ataki były szczególnie silne – fala uderzeniowa dosłownie zrywa płyty OSB, które po poprzednich ostrzałach zasłaniały otwory okienne, i rozrzuca je po terenie stacji” – powiedzieli przedstawiciele Kijowskiego metropolitenu.

Wewnątrz przedsionka ucierpiały również urządzenia schodów ruchomych. Przedsiębiorstwo wyjaśnia, że najbardziej narażone okazały się balustrady – plastikowe elementy konstrukcji wzdłuż poręczy. Jednak główny problem pojawił się już po wybuchu, gdy odłamki fasady i gruz budowlany zaczęły dostawać się do wnętrza mechanizmów.

„Największe niebezpieczeństwo stanowią nawet nie same uszkodzenia plastiku, a drobne odłamki i pył, które dostają się do mechanizmów schodów ruchomych. Jeśli nie zostaną całkowicie usunięte, urządzenie może działać nieprawidłowo lub całkowicie ulec awarii. Dlatego właśnie po każdym ataku nasi specjaliści dosłownie oczyszczają wszystkie węzły, zanim zezwolą na uruchomienie schodów ruchomych” – wyjaśnili w przedsiębiorstwie.

Jednocześnie bramki i automatyka pasażerska nie doznały znaczących uszkodzeń. Po zakończeniu alarmu powietrznego specjaliści sprawdzili każdy element wyposażenia, aby upewnić się, że wszystkie systemy pozostają bezpieczne dla pasażerów.

Dlaczego na peronie pojawił się pył

Po ataku w mediach społecznościowych aktywnie rozprzestrzeniały się nagrania z peronu stacji, gdzie z powodu gęstej zasłony pyłu wielu przypuszczało, że w metrze doszło do zadymienia.

W Kijowskim metropolitenie podkreślają: tak naprawdę pożaru ani zniszczeń wewnątrz stacji nie było.

Według przedstawicieli przedsiębiorstwa, fala uderzeniowa wzbiła ogromną ilość pyłu na powierzchnię, który przez pochyłą drogę schodów ruchomych dostał się w dół na peron.

„Nachylenie schodów ruchomych faktycznie działa jak szycht. Po wybuchu pył z powierzchni w naturalny sposób zszedł na peron. Było to właśnie zapylenie, a nie zadymienie czy opadanie tynku. Takie przypadki zdarzały się już wcześniej, więc nasi pracownicy dobrze znają algorytm działania” – wyjaśnili przedstawiciele metropolitenu.

Personel dyżurny natychmiast przestawił wentylację na inny tryb, aby jak najszybciej oczyścić powietrze.

„Aby całkowicie przywrócić normę stanu powietrza na peronie, potrzeba było około 15-20 minut. W tym czasie pracownicy stale przebywali w pobliżu ludzi, kontrolowali sytuację i dbali o to, aby pobyt w schronie pozostawał bezpieczny” – dodali w przedsiębiorstwie.

Kilkaset osób przebywało w schronie

Nocą rosyjskiego ataku metro po raz kolejny stało się schronieniem dla kijowian. Według informacji Kijowskiego metropolitenu, łącznie na różnych stacjach stolicy podczas alarmu powietrznego przebywało prawie 14 tysięcy osób.

Bezpośrednio na stacji „Łukianowska”, która znalazła się w epicentrum fali uderzeniowej, schroniło się kilkaset osób. Dokładnej liczby w metropolitenie nie podają ze względów bezpieczeństwa.

Jednocześnie przedsiębiorstwo podkreśla: wszystkie osoby przebywały właśnie na peronie stacji, który pełni funkcję schronu, a nie w naziemnym przedsionku.

„Zawsze prosimy ludzi, aby podczas alarmu powietrznego schodzili właśnie na peron. Naziemny przedsionek nie jest schronem. Bezpiecznym miejscem pozostaje podziemna część stacji, dlatego personel dyżurny zawsze pomaga ludziom rozmieścić się właśnie tam” – wyjaśnili w Kijowskim metropolitenie.

Po zakończeniu alarmu powietrznego stacja pozostawała zamknięta dla wejścia i wyjścia pasażerów z powodu konieczności przeprowadzenia prac naprawczych. Ludzi, którzy przebywali w schronie, odwożono pociągami do sąsiednich stacji.

„Po odwołaniu alarmu pasażerowie nie wychodzili na powierzchnię przez „Łukianowską”. Pociągi już kursowały, więc ludzie mogli dojechać do „Dorogozhych” lub „Złotych Wrót” i tam wysiąść. Taki algorytm był już stosowany podczas poprzednich ataków i pozwala bezpiecznie zorganizować ruch ludzi” – wskazali w przedsiębiorstwie.

W wyniku uderzenia pracownicy Kijowskiego metropolitenu nie odnieśli obrażeń. Wśród osób przebywających na stacji odnotowano tylko jeden przypadek urazu.

„Jeden mężczyzna skręcił nogę, schodząc na stację. Na szczęście, poważnych obrażeń ani wśród pracowników metra, ani wśród osób przebywających na peronie, nie było” – poinformowali w przedsiębiorstwie.

Jak działa algorytm po ataku rakietowym

W Kijowskim metropolitenie wyjaśniają: po każdym ostrzale priorytetowym zadaniem nie jest przywrócenie wyglądu zewnętrznego stacji, a zapewnienie bezpiecznego funkcjonowania całej infrastruktury.

Gdy tylko kończy się alarm powietrzny, na miejsce przybywają wszystkie odpowiednie służby – specjaliści od eksploatacji budowli, elektrycy, specjaliści od urządzeń schodów ruchomych, pracownicy odpowiedzialni za działanie bramek i automatyki pasażerskiej. Każdy z nich przeprowadza osobną kontrolę swojej działki.

„Po zakończeniu alarmu powietrznego wszystkie służby od razu wyjeżdżają na miejsce. Każdy specjalista sprawdza swoje wyposażenie, określa skalę uszkodzeń i zakres prac. Dopiero po tym, jak wszyscy potwierdzą, że pobyt ludzi będzie bezpieczny, można otworzyć stację dla pasażerów” – powiedzieli przedstawiciele metropolitenu.

Według przedstawicieli przedsiębiorstwa, pracownicy w pierwszej kolejności usuwają wszelkie gruzy budowlane z części pasażerskiej, demontują uszkodzone elementy fasady, które mogą stanowić zagrożenie, a następnie przechodzą do sprawdzania sprzętu.

Szczególnie dokładnie sprawdzają ruchome schody. Nawet drobne cząstki szkła, betonu czy drewna mogą dostać się do ruchomych części mechanizmów i doprowadzić do ich awarii.

„Trzeba usunąć nie tylko duże odłamki, ale i najdrobniejszy kurz. Jest to kluczowe dla działania ruchomych schodów. Właśnie z tego powodu odbudowa po podobnych atakach czasami trwa dłużej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka” – zaznaczono w przedsiębiorstwie.

Tym razem prace utrudniał fakt, że atak nastąpił w dzień wolny od pracy. Chociaż w przedsiębiorstwie zawsze pracują brygady dyżurne, w dni powszednie do usuwania skutków można zaangażować znacznie więcej pracowników.

Metro podaje, że czas trwania odbudowy za każdym razem zależy od skali uszkodzeń.

„Czasami udawało nam się otworzyć stację już po trzech godzinach od zakończenia alarmu przeciwlotniczego. Tym razem odbudowa trwała dłużej, ponieważ zakres prac był jednym z największych w ostatnim czasie” – wyjaśnili specjaliści.

Po sprzątaniu – odbudowa fasady i kopuły

Mimo że stacja jest już ponownie otwarta dla pasażerów, prace odbudowujące trwają nadal. Kijowski metropoliten wyjaśnia, że priorytetem było zapewnienie bezpiecznego użytkowania stacji, natomiast pełna odbudowa uszkodzonych elementów będzie odbywać się etapami.

Przede wszystkim pracownicy uporządkowali pierwszy poziom naziemnego holu – usunęli odłamki, zamknęli uszkodzone otwory i przygotowali stację do pracy w trybie schronu. Bo co noc, podczas alarmów przeciwlotniczych, „Łukjanivska” ponownie przyjmuje ludzi.

Równolegle trwają prace na drugim poziomie budynku, gdzie ponownie zamykane są wybite otwory okienne. Następnym etapem będzie odbudowa dużej szklanej kopuły nad wejściem do stacji, która również ucierpiała w wyniku fali uderzeniowej.

„Wykonaliśmy już prace priorytetowe, aby stacja mogła bezpiecznie funkcjonować. Obecnie trwa odbudowa drugiego piętra, a następnym etapem będzie remont kopuły nad wejściem. Są to już prace związane z przywróceniem stacji jej zwykłego wyglądu” – zaznaczyli w Kijowskim metropolicie.

Według przedstawicieli przedsiębiorstwa, największe zniszczenia „Łukjanivska” poniosła 15 marca 2022 roku. Właśnie wtedy fala uderzeniowa praktycznie całkowicie zniszczyła duże witraże naziemnego holu. Po tym tymczasowo zastąpiono je płytami OSB, które podczas każdego nowego ataku ponownie przyjmują na siebie uderzenie.

„Nie panikujcie, a słuchajcie pracowników metra”

Kijowski metropoliten podkreśla: przez ponad cztery lata pełnoskalowej wojny pracownicy przedsiębiorstwa wielokrotnie ćwiczyli algorytmy postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych. Dlatego też główna prośba do ludzi podczas alarmu przeciwlotniczego brzmi: zachowajcie spokój i wykonujcie polecenia personelu.

Według przedstawicieli przedsiębiorstwa, nawet jeśli po wybuchu pojawią się nietypowe sytuacje – pojawi się pył, zgaśnie oświetlenie lub zmieni się działanie wentylacji – nie oznacza to, że schron przestał być bezpieczny.

„Najważniejsze – nie panikować. Jeśli pracownik metra prosi o przejście w inne miejsce lub poczekanie, oznacza to, że tak będzie najbezpieczniej. Jeśli mówi, że sytuacja jest pod kontrolą, należy zaufać specjalistom. Panika tylko utrudnia koordynację i może stworzyć dodatkowe niebezpieczeństwo dla ludzi” – podkreślili w przedsiębiorstwie.

Metro przypomina, że podobną zasadę działania stosowano również podczas masowej awarii prądu, kiedy to z powodu braku zasilania w tunelu zatrzymał się pociąg z pasażerami. Wówczas maszynista od razu wyjaśnił sytuację pasażerom, po czym pracownicy metra wspólnie z ratownikami i funkcjonariuszami policji zorganizowali kontrolowaną ewakuację.

Właśnie jasna komunikacja, jak mówią przedstawiciele przedsiębiorstwa, pomaga uniknąć paniki i zapewnić bezpieczeństwo ludzi nawet w najtrudniejszych warunkach.

„Pracujemy po to, aby ludzie czuli się bezpiecznie nawet podczas najbardziej masowych ataków. Naszym głównym zadaniem jest nie tylko utrzymanie funkcjonowania metra, ale także zapewnienie bezpiecznego pobytu wszystkim, którzy przychodzą na stacje jako do schronu” – podsumował Kijowski metropoliten.

Skutki ataku na Kijów 19 lipca

Uszkodzenia stacji metra „Łukjanivska” były tylko jednym ze skutków kolejnego masowego rosyjskiego ataku na stolicę w nocy z 18 na 19 lipca.

Według Sił Powietrznych ZSU, Rosja zaatakowała Ukrainę dziesiątkami rakiet różnych typów i dużą liczbą dronów bojowych. Główny atak skierowany był właśnie na Kijów.

W wyniku ostrzału w różnych rejonach stolicy uszkodzone zostały budynki mieszkalne, obiekty infrastruktury cywilnej, budynki niemieszkalne oraz infrastruktura transportowa. Ratownicy likwidowali pożary i usuwali gruzy jednocześnie w kilku miejscach.

Według informacji Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS), w wyniku rosyjskiego ataku zginęła jedna osoba, a 15 odniosło obrażenia. Później liczba poszkodowanych wzrosła do 16. Najwięcej zniszczeń odnotowano w rejonach szewczenkowskim i sołomiańskim stolicy.

W rejonie sołomiańskim uszkodzeniu uległ pięciopiętrowy budynek mieszkalny. Ratownicy zdemontowali niebezpieczne elementy fasady i balkonów, które mogły stanowić zagrożenie dla mieszkańców. Jednocześnie w rejonie szewczenkowskim trwały prace nad likwidacją pożarów w budynkach niemieszkalnych i usuwaniem zniszczonych konstrukcji.

Do usuwania skutków ataku zaangażowano prawie 600 ratowników i dziesiątki jednostek specjalistycznego sprzętu. Prace trwały jednocześnie w kilku miejscach Kijowa, a także w innych regionach, które tej nocy również znalazły się pod rosyjskim ostrzałem.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że tylko w ciągu tygodnia Rosja użyła przeciwko Ukrainie około 1450 dronów bojowych, ponad 1640 bomb lotniczych i 99 rakiet różnych typów. Według niego, wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej, w tym ochrony przed rakietami balistycznymi, pozostaje jednym z kluczowych priorytetów.

Станція метро "Лук'янівська". Фото: Твоє місто

Tymczasem na „Łukjanivskiej” po raz kolejny udowadniają: nawet po najpotężniejszych rosyjskich atakach stacja wraca do pracy. Jednak każda taka odbudowa to nie tylko wymiana uszkodzonych konstrukcji czy naprawa sprzętu, ale także żmudna praca dziesiątek specjalistów, którzy w ciągu kilku godzin muszą ponownie uczynić jeden z najważniejszych węzłów transportowych stolicy bezpiecznym dla tysięcy pasażerów i ludzi, którzy co noc przychodzą tu po schronienie.

Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Robert Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"