Specjały

"Łukjaniwka pachnie spalenizną, ale nadal żyje". Reportaż z dzielnicy, która przeżyła jeden z najstraszniejszych ataków na Kijów

388
Czas czytania: 3 min
Атака на Київ, метро "Лук'янівська". Фото: "Твоє місто"
Атака на Київ, метро "Лук'янівська". Фото: "Твоє місто"

25 maja, 21:00

Łukjaniwkę już z kilkuset metrów przed epicentrum uderzenia wita zapach spalenizny. Powietrze jest tu ciężkie, zmieszane z pyłem, dymem i zapachem topionego plastiku. Pod nogami szkło. Chrzęści dosłownie na każdym kroku. Ludzie idą powoli, patrzą pod nogi i jednocześnie nie mogą oderwać wzroku od tego, co jeszcze wczoraj było zwykłą dzielnicą Kijowa.

W nocy z 23 na 24 maja Rosja przeprowadziła jeden z najbardziej zmasowanych połączonych ataków na stolicę od początku pełnoskalowej inwazji. Według Sił Powietrznych i władz ukraińskich, po Ukrainie wystrzelono około 90 rakiet różnych typów, w tym 36 balistycznych, a także prawie 600 dronów. W Kijowie poszkodowanych zostało 86 osób, dwie zginęły. Zniszczenia odnotowano w około pięćdziesięciu lokalizacjach – od budynków mieszkalnych po szkoły, centra handlowe i budynki administracyjne.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po ataku stwierdził: „Putin już nawet słowa „ura” nie potrafi normalnie wymówić – mamrocze – a wciąż swoimi rakietami niszczy budynki mieszkalne. Naprawdę nieadekwatni”.

Obok zniszczonych fasad stoją babuszki z kwiatami.

Sprzedają bukiety tuż przy miejscu uderzenia.

Jakby przypominając: życie tutaj się nie skończyło.

Po jednym z najbardziej zmasowanych połączonych ataków na Kijów Łukjaniwka stała się jednym z głównych symboli tej nocy. Rosyjskie uderzenie uszkodziło budynki mieszkalne, targ, metro i centrum handlowe „Kwadrat”. Część dzielnicy do dziś jest usiana odłamkami, a ratownicy wciąż rozbierają gruzy.

Фото: "Твоє місто"

Tej samej nocy Rosja uderzyła również w obwód kijowski. Według rzecznika prasowego Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy Jurija Ihnata, okupanci użyli średniego zasięgu rakiety balistycznej RS-26 „Rubież”, znanej jako „Oriesznik”. Uderzenie zanotowano w Białej Cerkwi. Według Sił Powietrznych, rakietę wystrzelono z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim FR.

Czytaj także: Ukrainę zaatakowano dziś rakietą balistyczną „Oriesznik”: co wiadomo

Nad miejscem uderzenia na Łukjaniwce słychać syreny specjalistycznego sprzętu i łomot metalu. Strażacy z Państwowej Służby Sytuacji Nadzwyczajnych bez słowa wynoszą fragmenty konstrukcji. Ludzie wokół – też przeważnie milczą. Tylko z rzadka ktoś ociera łzy lub dzwoni do kogoś telefonem ze słowami: „To po prostu horror…”

Mimo to, metro już działa. Kursują marszrutki. W pobliżu otwarte są kawiarnie i sklepy z kwiatami. Kijów, nawet po nocy z pociskami balistycznymi i setkami dronów, próbuje żyć dalej.

Obok zniszczonej dzielnicy spotykamy Tatianę – kucharkę jednej z pobliskich restauracji. Mówić o tym, co przeżyła, jest jej trudno.

„Było bardzo strasznie, bardzo głośno, bardzo długo” – mówi kobieta i na kilka sekund milknie. – „I nie pierwszy raz… Ale to – najstraszniejsze”.

Czytaj także: Nocny atak na Kijów: zniszczono Muzeum „Czarnobyl”, uszkodzono MSZ i zabytki historyczne

Tatiana opowiada, że podczas ataku znajdowała się w restauracji w pobliżu. Mówi: po tej nocy najbardziej boli nawet nie fala uderzeniowa, ale to, że dzielnica, która była zwyczajna i tętniąca życiem, teraz przypomina ruinę.

Наслідки атаки на Лук'янівці у Києві у ніч на 24 травня / Фото: "Твоє місто"
„Najstraszniejsze, że spłonął targ” – mówi. – „I domy w pobliżu… Tam mieszkają moi przyjaciele”.

Gdy rozmawiamy, mijają nas ludzie z telefonami. Prawie wszyscy fotografują skutki uderzenia. Ktoś nagrywa wideo w milczeniu. Ktoś płacze po prostu na środku ulicy.

Starsza mieszkanka Kijowa, Ołena, stoi niedaleko zniszczonej Łukjaniwki i patrzy na dzielnicę, jakby jej nie rozpoznawała.

„Poprzednim razem było strasznie, ale teraz – najbardziej” – mówi emerytka. – „Za każdym razem mówią: to najmasywniejszy ostrzał. A potem zdarza się jeszcze większy”.

Wspomina noc wybuchów w szczegółach: jak trzeszczały drzwi w mieszkaniu, jak ludzie siedzieli w korytarzach i prawie do rana nie mogli zasnąć.

Фото: "Твоє місто"
„To koszmar” – krótko mówi kobieta.

Ołena dużo mówi o zrujnowanym Łukjaniwskim Targu. Dla niektórych to po prostu stragany, ale dla mieszkańców dzielnicy – część codziennego życia i historii Kijowa.

„Targ to historia” – dodaje obok inny mieszkaniec Kijowa, Anatolij. Pracuje niedaleko i przyszedł zobaczyć skutki ataku. – „Patrzę na to i nie wierzę własnym oczom”.

Mężczyzna mówi, że Ukraińcy już częściowo przyzwyczaili się do alarmów powietrznych, ale nie do takiej skali zniszczeń.

Czytaj także: Atak na Kijów: Kliczko mówił o liczbie poszkodowanych w szpitalach miasta

„Babuszki znowu handlują, jakby wszystko było normalnie” – uśmiecha się smutno. – „No cóż, życie toczy się dalej. Trzeba żyć”.

To właśnie te babuszki z kwiatami teraz, prawdopodobnie, najdokładniej opisują Łukjaniwkę po uderzeniu.

Wokół – wybite okna, poczerniałe fasady i szkło pod nogami. Ale pośród tego stoją wiadra z piwoniami, różami i rumiankami.

Фото: "Твоє місто"

Kilka metrów dalej – zrujnowane centrum handlowe „Kwadrat”. Obok niego pracownicy, którzy jeszcze wczoraj wychodzili tu na zmianę, dzisiaj ze łzami patrzą na zdewastowany budynek.

Jedna z pracownic centrum handlowego mówi: największym szczęściem jest to, że wszyscy przeżyli.

Ale po chwili ciszej dodaje:

„Po prostu nie mam już miejsca pracy”.

Obok stacji metra słychać łomot pociągów. „Łukjanivska” wznowiła już pracę, chociaż jedno z wyjść jest nadal zamknięte. Ludzie wsiadają do metra niemal codziennie, jakby próbując przywrócić miastu zwyczajny rytm.

Czytaj także: Uszkodzone vestybuły stacji metra „Łukjanivska” i „Chreszczatyk” wznowiły pracę

Studentka Jelizawieta mówi, że ta okolica jest dla niej częścią codziennego życia.

„Tu jest mój instytut. Tą drogą jeżdżę codziennie” – mówi dziewczyna. – „A kiedy widzisz to na własne oczy – serce ci pęka”.

Wspomina ludzi, którzy podczas ataku ukrywali się w metrze.

„Wiem, że tam odpadał tynk. Ludzie bardzo się bali”.
Фото: "Твоє місто"

Według świadków, w nocy stacja była przepełniona. Ludzie siedzieli na podłodze, obejmowali dzieci, czytali wiadomości i drżeli od każdego nowego wybuchu na górze. Po jednym z uderzeń ze stropu posypał się tynk, a w tłumie zaczęła się panika. Niektórzy płakali. Niektórzy po prostu wpatrywali się w jeden punkt.

I nawet po tym, już rano, Kijów ponownie wyszedł do pracy.

Czytaj także: Szest redakcji mediów zostało bez biur: w Kijowie w wyniku ostrzału poważnie uszkodzono infrastrukturę dziennikarską

W pobliżu miejsca uderzenia działają kawiarnie. Barmani przygotowują kawę dla ludzi, którzy przychodzą oglądać zniszczenia. Jeżdżą minibusy. Ktoś spieszy się do pracy. Ktoś ostrożnie omija odłamki szkła.

Фото: "Твоє місто"

Łukjanivka dzisiaj to jednocześnie ból i upór wielkiego miasta. Dzielnica, która pachnie spalenizną. Dzielnica, w której płaczą ludzie. Dzielnica, w której sprzedają kwiaty pośrodku ruin.

Dzielnica, która po jednej z najstraszniejszych nocy dla stolicy i tak obudziła się i kontynuowała życie.


Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"