Бенджамін Паттон
Бенджамін Паттон
Ukraina, drony i ludzka strona współczesnej wojny
Benjamin Patton, producent wykonawczy nadchodzącego filmu dokumentalnego „Drone War One” i założyciel Patton Veterans Project, wyjaśnia, w jaki sposób wojna na Ukrainie faktycznie tworzy nową epokę wojny dronowej, zmienia postrzeganie współczesnych działań wojennych i opowiada o ludziach stojących za tą technologiczną wojną.
Ілюстративне фото дронів / Alamy Stock Photo
Ілюстративне фото дронів / Alamy Stock Photo

31 marca 2026, 17:03

Benjamin Patton jest wnukiem generała George’a S. Pattona Jr. i synem generała dywizji George’a S. Pattona IV, weterana wojen w Wietnamie i Korei.

Jako wnuk generała George’a S. Pattona Jr. i syn dwugwiazdkowego generała, od dziecka pamiętam siebie wśród żołnierzy.

Пам'ятник генералу Джорджу Паттону

Ale w zeszłym tygodniu, podczas kręcenia filmu dokumentalnego o szybkim rozwoju branży dronów na Ukrainie, dowiedziałem się o współczesnej wojnie więcej, niż mogłem sobie wyobrazić. Niedaleko od frontu spotkałem operatora dronów, który analizuje lekcje wojny i dzieli się nimi na swoim koncie w X, gdzie ma ponad 100 tysięcy obserwujących.

Przeprowadziłem również wywiad z wojskowym, który niedawno został Bohaterem Ukrainy (odpowiednik naszego Medalu Honoru) za prawie tysiąc udanych misji dronowych – w wieku 21 lat. Rozmawiałem też z żoną operatora dronów, która założyła organizację społeczną „Dzyga’s Paw” (nazwaną na cześć ich psa). Zebrała ponad 5 milionów dolarów darowizn z całego świata na części do dronów. Imponujące jest, że te komponenty można złożyć i uruchomić w strefie działań wojennych w mniej niż 15 minut – a każdy kosztuje mniej niż tysiąc dolarów.

W eskorcie w vanie z przyciemnianymi szybami zostaliśmy przetransportowani do tajnego podziemnego centrum dowodzenia, które działa non-stop. Trafiliśmy do kompleksu pomieszczeń z miejscami do odpoczynku i ścianami z ekranów LED, śledzącymi dziesiątki jednoczesnych ataków dronów w czasie rzeczywistym. To robi wrażenie.

Niewielu amerykańskich polityków – nie wspominając o naszych sojusznikach – ma wystarczające pojęcie o złożoności, skali i niszczycielskiej sile tego zaawansowanego systemu stworzonego w warunkach wojennych.

Ukraina faktycznie samodzielnie otworzyła nową, rewolucyjną epokę prowadzenia działań wojennych w powietrzu, na morzu i na lądzie. Podstawą tej jest ścisła współpraca i wsparcie między wojskiem a cywilami. Przypomina to czasy Rewolucji Amerykańskiej, kiedy żony towarzyszyły swoim mężom-żołnierzom, pomagając im jedzeniem, ubraniem i opieką.

W tym roku Ukraina planuje opracować i wyprodukować do 7 milionów dronów – to około 19 tysięcy dziennie – które będą pokrywać powietrze, ląd i morze. Wśród nich są drony rozpoznawcze, skanujące teren; drony uderzeniowe, które wybuchają przy uderzeniu; a także drony przeciwpancerne, które z dużą precyzją trafiają w czołgi, wyrzutnie rakiet, umocnienia i okręty. Niedawno jeden z dowódców wojskowych opowiedział mi o operacji, podczas której dron za 500 dolarów zniszczył rosyjski system obrony przeciwlotniczej za 25 milionów dolarów – różnica w cenie wynosi 50 tysięcy razy.

O wartości ukraińskich dronów świadczy również zeszłotygodniowe oświadczenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o gotowości do dostarczania sojusznikom w krajach Zatoki Perskiej do tysiąca dronów dziennie wraz z pilotami i szkoleniem.

Imponujące jest obserwowanie tego systemu w akcji: operatorzy daleko od frontu starannie wybierają cele, aby uniknąć ofiar wśród cywilów. Wszystko to wykonują żołnierze w różnym wieku – często z tym charakterystycznym połączeniem pewności siebie i powagi, które jest typowe dla ludzi pod presją.

Podróżując po kraju w względnym bezpieczeństwie (chociaż mój telefon stale informował o zagrożeniach rakietowych), rozmawialiśmy zarówno z dowódcami, jak i z szeregowymi żołnierzami.

Prawie każdy z nich wyrażał tę samą obawę: że do momentu zakończenia wojny dostęp do technologii dronów stanie się tak powszechny, że nawet ekstremiści lub inne niebezpieczne osoby będą mogli ich używać do terroryzowania gdziekolwiek i kiedykolwiek. Jednocześnie ci sami żołnierze mówią, że są gotowi dzielić się swoim doświadczeniem z sojusznikami, aby „razem stawać się silniejszymi”.

Najbardziej marzą o powrocie do spokojnego życia z gwarancjami bezpieczeństwa, na które, jak sądzę, zasługują – między innymi poprzez przystąpienie do Unii Europejskiej i NATO, czego Zełenski domaga się od wielu lat.

W dzieciństwie moja rodzina spędzała lato, podróżując po miejscach historycznych bitew. Wtedy ojciec często powtarzał radę, którą otrzymał od swojego ojca: „Zwycięstwo zapewnia nie broń, ale niezłomna natura człowieka”.

Przez te dwa tygodnie na Ukrainie zobaczyłem jedno i drugie.

Opinja została opublikowana w „The Kyiv Independent” i „Твоє місто”.



Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"