Przy głównym wejściu do Kijowsko-Pieczerskiej ławry nie słychać zwykłego turystycznego gwaru. Zamiast tego stoi tu kilkadziesiąt osób z telefonami w rękach i milcząco patrzy w stronę soboru Uspieńskiego.
Jedni fotografują skutki nocnego ataku. Inni długo wpatrują się w uszkodzone budynki, jakby próbowali pojąć to, co widzą. Niektórzy nie powstrzymują łez.
Po zmasowanym rosyjskim ataku na Kijów w nocy z 15 na 16 czerwca jedna z najważniejszych świątyń Ukrainy zamieniła się w miejsce, gdzie zmieszał się zapach spalenizny, modlitwy, praca ratowników i ludzki ból.
Jeszcze rano teren Ławry był częściowo zamknięty. Przy wejściu duchowni i wierni stali w kółku i śpiewali pieśni kościelne. W pobliżu rozbrzmiewały modlitwy za poległych tej nocy Ukraińców.

Nikt nie protestował.
Ludzie po prostu stali obok. Ktoś się żegnał. Ktoś cicho płakał, a ktoś patrzył na złote kopuły, nad którymi jeszcze kilka godzin temu unosił się dym.
Według oficjalnych danych, w wyniku rosyjskiego uderzenia na terenie Kijowsko-Pieczerskiej ławry wybuchł pożar. Ogień uszkodził dach soboru Uspieńskiego. W sumie uszkodzeń doznało co najmniej pięć zabytków o znaczeniu narodowym na terenie rezerwatu.
Dla wielu Ukraińców ta wiadomość była szokiem. Nawet mimo tego, że wojna trwa już ponad cztery lata.

„Widziałam ujęcia pożaru i po prostu płakałam”
Przy wejściu do Ławry stoi kobieta w średnim wieku. Podczas rozmowy jej głos ciągle się łamie. Przyjechała z Poźniaki specjalnie, żeby zobaczyć wszystko na własne oczy.
Kiedy zaczyna mówić o nocnym ataku, nie może powstrzymać łez.
Wspomina, że na Poźniaki tej nocy również było bardzo głośno.
Kobieta mówi, że najbardziej dziwi ją nawet nie same rosyjskie ataki, ale reakcja niektórych ludzi po nich.
Obok niej ludzie milcząco słuchają rozmowy.
Niektórzy kiwają głowami.
Tymczasem w Rosji już próbowano zrzucić odpowiedzialność za uszkodzenie świątyni. Rosyjskie Ministerstwo Obrony stwierdziło, że teren Kijowsko-Pieczerskiej ławry rzekomo został trafiony pociskiem amerykańskiego systemu przeciwlotniczego Patriot, który podobno zadziałał nieprawidłowo.
Ukraińska strona jednak zaprzecza tej wersji. Dyrektor Narodowego Rezerwatu "Kijowsko-Pieczerska Ławra" Maksym Ostapenko oświadczył, że główna świątynia kompleksu — sobór Uspieński — ucierpiała właśnie od rosyjskiego drona uderzeniowego typu „Szahid”.

Pod śpiew modlitw i huk specjalistycznego sprzętu
Po uzyskaniu pozwolenia na wejście do środka, wchodzimy dalej na teren rezerwatu. Tutaj atmosfera jest jeszcze bardziej kontrastowa.
Z jednej strony — mury klasztorne, dzwonnice i złote kopuły, które przez wieki były symbolem ukraińskiego prawosławia.
Z drugiej — wozy strażackie, specjalistyczny sprzęt i ratownicy w kaskach. Pracownicy Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych nadal likwidują skutki ataku, a pracownicy komunalni usuwają szczątki.

Na ziemi wciąż można zobaczyć resztki konstrukcji uszkodzonych falą uderzeniową. Miejscami leżą fragmenty materiałów, których jeszcze nie zdążono wywieźć.
Przy uszkodzonych fragmentach pracują przedstawiciele administracji rezerwatu, funkcjonariusze organów ścigania i eksperci.
Obok spacerują zagraniczni dyplomaci.
Kilka delegacji uważnie ogląda uszkodzenia, fotografuje obiekty i rozmawia z przedstawicielami ukraińskich władz.
Przyjechali, aby na własne oczy zobaczyć skutki ataku na obiekt z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Właśnie ze względu na status zabytku reakcji międzynarodowych instytucji tego dnia oczekiwano szczególnie uważnie. UNESCO potępiło zniszczenie Ławry Kijowsko-Pieczerskiej i zadeklarowało gotowość do pomocy w ocenie zniszczeń i określeniu środków ochrony zabytku.
Jednak na Ukrainie taka reakcja wywołała oburzenie. W swoim oświadczeniu organizacja nie wskazała państwa, które uderzyło w święte miejsce. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Heorhij Tychyj ostro skrytykował stanowisko UNESCO.
Według Tychyja międzynarodowa organizacja po raz kolejny demonstruje brak przywództwa i niezdolność do pełnego wykonania własnego mandatu dotyczącego ochrony światowego dziedzictwa kulturowego.

„Jesteśmy przyzwyczajeni do uderzeń w budynki. Ale teraz biją w wiarę”
W pobliżu jednego z budynków gospodarczych pracują pracownicy komunalni. Mężczyzna w pomarańczowej kamizelce na chwilę odkłada pracę, żeby porozmawiać. Mówi, że przyjechał sprzątać następstwa od razu po obiedzie.
I chociaż przez lata wojny widział wiele zniszczeń, uderzenie w Ławrę go zszokowało.
Mężczyzna przyznaje, że sam przeżył bardzo ciężką noc.
Po tych słowach wraca do pracy. Za jego plecami nadal pracują koparki.
„Może chcą złamać naszego ducha”
Przy bramie Ławry spotykamy Katerynę i Mykołę. Młodzi ludzie przyszli tu po bezsennej nocy. Kateryna opowiada, że prawie nie spała.
Mykoła mówi, że uderzenie w Ławrę odbiera nie tylko jako atak na budynek.
Kiedy pytam, co by powiedział Rosjanom, gdyby miał taką możliwość, odpowiada krótko:

„W Charkowie już się do tego przyzwyczaili”
Kolejny rozmówca — rodowity mieszkaniec Charkowa.
Mężczyzna mówi spokojnie i prawie bez emocji. Mówi, że przeżywa podobne ataki nie pierwszy raz.
Na pytanie o uderzenie w Ławrę odpowiada lakonicznie:
A na prośbę o przekazanie przesłania Rosjanom tylko wzrusza ramionami:

„O czwartej nad ranem tutaj przyleciało”
Mieszkaniec Pecherska Kostiantyn mówi, że obudził się od wybuchów.
Jego zdaniem, ten atak był jednym z najcięższych w ostatnich miesiącach.
Kiedy mowa schodzi na temat uderzenia w Ławrę, mężczyzna tylko macha ręką.

"Mówią, że trafiają w wojskowe. Ale to nieprawda"
Małgorzata i Jarina przyszły razem obejrzeć skutki ataku.
Dziewczyny mieszkają w rejonie światoшинskim.
Mówią, że eksplozje słyszano całą noc.
Jednak uśmiech szybko znika.

Milczenie Ławry
Pomimo znacznego społecznego rezonansu, księża i mnisi Ławry Kijowsko-Peczerskiej odmawiali komentarzy.
Większość powoływała się na zajętość lub niechęć do rozmów podczas usuwania skutków.
Dlatego głównymi głosami tego dnia stali się nie przedstawiciele duchowieństwa.
Ale zwykli ludzie.
Ci, którzy przyszli tutaj się modlić.
Ci, którzy przyjechali zobaczyć zniszczenia.
I ci, którzy po prostu nie mogli zostać w domu po wiadomości o ataku na Ławrę.

Atak na światowe dziedzictwo
Rosyjski atak wywołał reakcję nie tylko na Ukrainie.
Narodowa Komisja Ukrainy ds. UNESCO potępiła atak na Ławrę Kijowsko-Peczerską i wezwała do niezwłocznej wizyty międzynarodowych ekspertów w celu udokumentowania zniszczeń.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreřliło, ųe Ławra jest obiektem dziedzictwa światowego UNESCO i znajduje się pod wzmocnioną ochroną zgodnie z konwencją haską o ochronie wartości kulturalnych podczas konfliktów zbrojnych.
Równolegle w Biurze Prezydenta wezwano do dokładnego dokumentowania wszelkich uszkodzeń w celu póŹniejszego wpisania do Międzynarodowego Rejestru Szkód dla Ukrainy.
Tego samego wieczoru ucierpiały również inne obiekty kulturalne stolicy — Narodowy Kompleks Kultury i Sztuki „Arsenał Sztuki” oraz Narodowa Studia Filmowe im. Ołeksandra Dowżenki, gdzie zniszczono unikalną kolekcję kostiumów.

Ale to właśnie Ławra stała się symbolem tego ataku.
Ponieważ chodzi nie tylko o kompleks architektoniczny.
I nawet nie tylko o zabytek o zna czeniu światowym.
Chodzi o miejsce, które dla wielu Ukraińców jest częścią osobistej pamięci, wiary i historii.
Gdy pod wieczór ludzie nadal podchodzą do bram Ławry Kijowsko-Peczerskiej, ktoś znów wyciąga telefon i fotografuje uszkodzoną katedrę.
Ktoś milcząco patrzy na kopuły.
A ktoś klęka i zaczyna się modlić.
I właśnie ten obraz, prawdopodobnie, najdokładniej opisuje dzień po ataku.
Ratownicy wciąż rozbierają pozostałości po ataku.
Służby komunalne sprzątają odłamki.
Dyplomaci dokumentują zniszczenia.
A ludzie – starają się zrozumieć, jak po kolejnej bezsennej nocy Rosja zadała cios nie tylko miastu, ale i jednemu z najsłynniejszych duchowych symboli Ukrainy.






