28 maja sesja Rady Miejskiej Lwowa po raz drugi zwróciła się do premiera Polski Donalda Tuska w związku z sytuacją wokół budowy spalarni śmieci we Lwowie. Mer Andrij Sadovyj oświadczył, że nie chcieli oni wnosić tej sprawy do sfery publicznej. Należy zauważyć, że jest to już drugie zwrócenie się do Tuska.
Sadovyj oświadczył, że miasto jest świadome prób poszczególnych polskich urzędników wysyłania listów do miast partnerskich Lwowa z wezwaniem do lobbowania interesów polskiego wykonawcy. Również, według jego słów, odnotowano próby wywierania presji na rząd ukraiński – aby ten przekonał Lwów do kontynuowania współpracy z firmą, która nie wywiązała się z warunków umowy.
Czytaj również: Sadovyj odpowiedział, że teraz z budową spalarni śmieci we Lwowie
Mer nazwał to „absolutnie niedopuszczalnym”. Jego zdaniem niewykonanie zobowiązań umownych nie jest kwestią polityki międzynarodowej czy przyjaźni międzygminnej, a kwestią odpowiedzialności, reputacji i przestrzegania podpisanych umów.
Po konsultacjach z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju kontrakt z firmą Control Process S.A. został oficjalnie rozwiązany.
„Dla nas niezwykle ważne jest teraz, aby ten spór gospodarczy nie stał się narzędziem nacisku politycznego lub dyplomatycznego”.
Przy okazji, podczas sesji poinformowano również o dalszym postępie budowy zakładu: urzędnicy mówią, że w najbliższym czasie rozpocznie się budowa pierwszego etapu – tego bloku, który, zdaniem szefa LKP „Zielone Miasto”, blokował wykonawca.
Szef LKP „Zielone Miasto” stwierdził również, że pierwszy etap budowy potrwa orientacyjnie 8 miesięcy, a drugi etap zostanie „podciągnięty” pod ten termin.
Temat spalarni śmieci we Lwowie – to historia praktycznie dziesięciu lat. Pomimo sporów i opóźnień w budowie z różnych powodów, główne pytanie pozostaje niezmienione – kiedy Lwów wreszcie będzie miał swój zakład, który, nawiasem mówiąc, nie rozwiąże wszystkich problemów z przetwarzaniem różnych odpadów. Czytaj o tym więcej tutaj.






