Maj to miesiąc obfitujący w święta i wydarzenia. Dziś dołącza do nich Dzień Rodziny. Zastanówmy się, co dla każdego z nas oznacza rodzina?
Najważniejszym powodem założenia nowej rodziny jest miłość. Miłość to paliwo dla życia i przedłużenia rodu. Jak zrozumieć, że to właśnie ona? Najmądrzejsza księga daje nam wyjaśnienie: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest; miłość nie zazdrości, miłość nie jest pochopna, nie nadyma się, nie szuka swego, nie jest porywcza, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą; wszystko znosi, wszystko znosi, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Koryntian 13: 4-7).
Czytaj także: Biblia dla ubogich, czyli Coś, czego nie wiedziałeś o kaplicy Boimów
W Piśmie Świętym jest pouczenie dla ludzi, aby się płodzili i rozmnażali. Płodzić się – to znaczy urodzić dwoje dzieci, a rozmnażać się – troje i więcej. I tu przychodzi na myśl jedna ciekawa lwowska rodzina, która zaczyna się w XVI wieku i pochodzi z Salesiensis – rodzina lwóch patrycjuszy Scholców-Wolfowiczów.
Być może dlatego, że sumiennie wypełniali pouczenia Pisma Świętego – płodzili się i rozmnażali – Pan szczodrze błogosławił ich finansami i władzą. A może wręcz przeciwnie. Byli jednymi z najbogatszych we Lwowie i mieli 24 dzieci – 12 chłopców i 12 dziewczynek. Wszystkie dzieci urodziła jedna kobieta – żona Wolfa, Beata.
Nie zapominajmy, że były to czasy głębokiego średniowiecza: epidemie, brak lekarzy, brak higieny, brak szczepionek i antybiotyków. W tamtych czasach łatwiej było się urodzić niż przeżyć, ale Scholc-Wolfowiczowie urodzili się licznie, wszyscy przeżyli i pomyślnie zawarli związki małżeńskie z równie odnoszącymi sukcesy lwowiakami. W ten sposób związek tylko jednego mężczyzny i jednej kobiety dał początek ogromnej dynastii – oni sami stali się krewnymi chyba połowy Lwowa.
Współcześni żartowali, że był to związek wilka i zająca – ponieważ właśnie tak tłumaczono z niemieckiego ich nazwiska. Wolf był nie tylko ojcem licznego potomstwa, ale także kupcem i ławnikiem. Cztery razy był lwowskim wójtem. Od 1544 do 1568 roku był radnym miejskim, a także czterokrotnie wybierano go na burmistrza Lwowa. Po współczesnemu – mera.
Czytaj także: Jak Lwów przeżywał epidemie 500 lat temu i jak wynaleziono tu szczepionkę na tyfus
Bogaci, wpływowi, wielodzietni. Trudno średniowiecznemu, a ostatecznie i współczesnemu bliźniemu przeżyć taki zestaw darów. Być może dlatego o Wolfie i jego żonie krążyły plotki, a rodzinę oskarżano o nadużywanie stanowiska.
O domu, w którym mieszkała wielodzietna rodzina patrycjuszy i który znajduje się na Rynku, czytaj tutaj. Znana rodzina jest również widoczna na płaskorzeźbie fasady Katedry Łacińskiej „Rodzina Scholców-Wolfowiczów na modlitwie”. Co prawda, jest tam przedstawiona tylko połowa rodziny – sześciu chłopców i sześć dziewczynek. A o tym rodzie przypomina lew na ulicy Kopernika – obok świątyni św. Łazarza. Trzyma w łapach herb rodu Scholców-Wolfowiczów.

Fot. Ukraina Incognita

Fot. Fotografie Starego Lwowa
Przychodzi na myśl, że Panu nic nie jest niemożliwe, może On błogosławić rodzinę tak szczodrze i tak obficie: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co na serce człowiekowi nie przyszło, to Bóg przygotował tym, którzy Go miłują!”
Dlatego wszyscy, którzy jeszcze są bez rodziny, nie traćcie czasu i proście, bo „a o wszystko, co byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie” (Mateusza 17:20; 21:21-22).
Kolumna autorska jest odzwierciedleniem subiektywnego stanowiska autora. Redakcja „Twojego miasta” nie zawsze zgadza się z poglądami wyrażonymi w kolumnach, ale jest gotowa udzielić nieprzychylnym możliwości rzeczowej odpowiedzi.
Pełne lub częściowe przedruki tekstu bez pisemnej zgody redakcji są zabronione i uważane za naruszenie praw autorskich.





