Na tej fotografii z 1943 roku widzicie Petra Obale z córką Werą. Już wtedy był on chyba najlepszym mistrzem grafiki w całej Zachodniej Ukrainie. Obecnie zdjęcie to jest wystawione na stronie Stryjskiego Muzeum Krajoznawczego „Werchowyna”.
A zaczynał Petro Obal tak: urodzony pod Podwołoczyskami na Tarnopolszczyźnie, całą I wojnę światową przeszedł w bitwach i nawet, dwukrotnie chorując na tyfus, jakoś przeżył. Po zakończeniu wojny Petro Obal wstąpił w szeregi armii halickiej i wtedy już miał nowe, długotrwałe fronty, tym razem z wojskami polskimi.
Po tym, by w jakiś sposób ukoić w sobie ból po klęsce Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej w wojnie z Polakami, Petro Obal zaczął malować, studiował za granicą, a po powrocie kontynuował doskonalenie swojego rzemiosła w pracowni rzeźbiarskiej znanego lwowskiego artysty Andrzeja Kowerki.
Gdy trochę stanął na nogi pod względem zarobków, Petro Obal poznał dziewczynę z Bolechowa, Olgę, czyli niedaleko Stryja. Po roku ożenił się z nią. Olga wszelako wspierała męża, szczególnie w 1923 roku, kiedy Petro Obal po raz pierwszy wystawił swoje prace obok obrazów Ołeksandra Heca, Olenej Kłczyckiej i Antoniego Manasterskiego. Już po kilku latach obrazy Stryjanina Petra Obale można było oglądać na wystawach mieszkańców Wiednia, Pragi, Berlina i Chicago.
Ale przyszła II wojna światowa – nie mniej zła i okrutna niż pierwsza, i nawet w warunkach wrogiej niemieckiej okupacji Petro Obal musiał jakoś przeżyć. Wtedy zatrudnił się jako profesor w ukraińskim gimnazjum w Stryju, gdzie miał wielu uzdolnionych uczniów.
Ale przyszli do Stryja „wyzwoliciele”, którzy co prawda tolerowali Petra Obale przez kilka lat, ale w końcu ich cierpliwość się skończyła i w grudniu 1949 roku NKWD w Stryju aresztowało Petra Obale, zarzucając mu, że (cytat z charakterystyki na niego, którą złożył wówczas dyrektor stryjskiej szkoły pedagogicznej) „...ciągle malował Stalina w czarnych ramach”.
Czytaj również: „Cegiełka dla Sofii to niepoprawne”. Dlaczego ponowne pochówki państwa Melników wywołały dyskusje
Ostatecznie, po przesłuchaniach przez NKWD w więzieniu w Drohobyczu, Petro Obalowi zarzucono „zdradę ojczyzny”, skazując go na 10 lat łagrów, i razem z córką Werą zesłano do Karagandy. Dopiero latem 1956 roku Petro Obal z córką zostali zrehabilitowani.
Po powrocie do Stryja Petro Obal nie tylko nie miał gdzie mieszkać (bo do jego domu wprowadzili się rosyjskojęzyczni „wyzwoliciele”), ale przez długi czas nawet nie miał za co żyć. Nawet w tych trudnych warunkach nie poddał się: ozdobił ikonostas dla stryjskiej cerkwi Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy, gdzie wystawiano Płaszczanicę, a za uzyskane pieniądze kupił córce pianino.
Obecnie wtajemniczeni ludzie nie na darmo porównują Petra Obale do słynnego Van Gogha, ponieważ widzimy w obrazach Obale to samo potężne zamiłowanie do impresjonizmu i niesamowicie ciekawą kolorystykę.
Musimy znać naszych podkarpackich „Van Goghów”, których dziełami dziś zachwyca się cały świat. A my czasami nawet nie domyślamy się o istnieniu wśród nas tych promyków światła pośród gęstego mroku różnych nieszczęść i lepkiej codzienności... Uczmy się więc kochać to, co nasze, i swoich...
Kolumna autorska jest odzwierciedleniem subiektywnego stanowiska autora. Redakcja „Twojego Miasta” nie zawsze zgadza się z poglądami wyrażonymi w kolumnach, ale jest gotowa udzielić niezgadzającym się możliwości rzeczowej odpowiedzi..




