Kiedy mowa o pałacu Potockich, większość od razu przypomina sobie wspaniałą budowlę przy ulicy Kopernika we Lwowie. Jednak prawdziwe gniazdo rodzinne tego najsłynniejszego rodu magnackiego Potockich znajdowało się w ich własnym miasteczku Krisztinopol. Dziś miasto to znane jest jako Szeptycki, a do niedawna – Czerwonogród.
Tutaj, nad brzegami Zachodniego Bugu, niegdyś tętniło życie arystokracji, gościł Giacomo Casanova, a sam majątek pod względem luksusu nie ustępował królewskim rezydencjom Europy. Dlaczego dziś "Galicyjska Wersal" znajduje się w stanie awaryjnym i czy są szanse na jego ratunek, próbowało dowiedzieć się "Twoje Miasto".

Od zamku obronnego do "małego króla Rusi"
Miasto Krisztinopol założył w 1692 roku krakowski wojewoda Feliks Kazimierz Potocki, nadając mu nazwę na cześć swojej żony Krystyny Lubomirskiej. Wówczas też wzniesiono pierwszą ufortyfikowaną rezydencję.

Prawdziwy rozkwit majątku rozpoczął się w 1756 roku, kiedy wnuk założyciela, Franciszek Salezy Potocki, postanowił przekształcić zamek w okazały pałac.
Franciszek był najbogatszym człowiekiem Rzeczypospolitej, nieoficjalnie nazywano go "małym królem Rusi".

Skala przebudowy odpowiadała królewskim ambicjom. Projekt zamówiono u wybitnego francuskiego inżyniera Pierre'a Ricaud de Tirregaille. Budowa trwała ponad 20 lat, dlatego pałac połączył w sobie barok i wczesny klasycyzm.
Według opisów pałac posiadał 52 wykwintnie zdobione pokoje, wielką salę balową, chiński gabinet, bibliotekę i unikalną kolekcję sztuki, wśród której znajdowała się nawet "Madonna" Rafaela.

Wokół pałacu rozciągał się wspaniały park francuski o powierzchni ponad 7 hektarów z systemem śluz, fontann i sztucznych kaskad, wodę do których czerpano z rzeki Sołokiji. Był to unikalny system inżynieryjny "obiegu wody", który pozwalał jej zawsze pozostać czystą.
W XVIII wieku przyjmowano tu cesarza Józefa II, a słynny awanturnik Giacomo Casanova odwiedził Krisztinopol w 1766 roku i odnotował tę wizytę w swoich "Pamiętnikach".
Tragedia i widmo podziemi
Po pożarach i grabieżach z dawnego wnętrza pałacu pozostało bardzo niewiele. Cztery autentyczne XVIII-wieczne gobeliny z francuskiej manufaktury Aubusson oraz łóżko Anny Elżbiety Potockiej są obecnie eksponowane w polskim muzeum w Pieskowej Skale.
Dziś turystów w pałacu Potockich mogą zadziwić co najwyżej opowieści o tutejszych widmach. Jeśli zejść do podziemi pałacu, można zobaczyć instalację młodej damy w białej sukni. Przewodnicy zapewniają, że to nie tylko turystyczna przynęta, ale echo prawdziwej krwawej dramy, która zniszczyła ród Potockich.
Jedyny syn "małego króla", Stanisław Szczęsny Potocki, potajemnie i bez błogosławieństwa rodziców poślubił ciężarną, lecz mniej zamożną szlachciankę Gertrudę Komorowską. Dowiedziawszy się o tym, rozgniewany ojciec nakazał swoim hajdukom porwać dziewczynę i zamknąć ją w klasztorze. Po drodze, aby zagłuszyć krzyk panny, porywacze zasypali ją poduszkami i kocami - Gertruda udusiła się. Przerażeni służący zrzucili ciało do przerębla.
Ojciec dziewczyny rozpoczął proces sądowy. Franciszek Salezy Potocki, nie wytrzymawszy hańby i groźby kary śmierci, popełnił samobójstwo (przyjął truciznę) w Krisztinopolu. Jego syn Stanisław później wykupił byłego teścia za pieniądze i ziemie, ale całe życie przeżył w nieszczęśliwych małżeństwach (na cześć trzeciej żony założył później słynną "Sofijówkę" w Humanie). Mówi się, że serce Szczęsnego na zawsze pozostało przy pierwszej miłości, a duch uduszonej Gertrudy do dziś błąka się po kryptach pałacu.

Dzisiejsze czasy "Galicyjskiej Wersalu": ruina w czasie rzeczywistym
Jeśli przeszłość pałacu zachwyca luksusem, to jego obecny stan to bolesny przykład tego, jak brak finansowania niszczy unikalne dziedzictwo.
Pałac przetrwał niszczycielski pożar w XIX wieku, został obrabowany przez wojska rosyjskie podczas I wojny światowej (wyrywano schody, drzwi, niszczono kominki). W czasach sowieckich urządzono tu wieczorową szkołę dla młodzieży górniczej, a w dawnej sali balowej odbywały się tańce.
Od 1989 roku w budynku funkcjonuje Czerwonogrodzka filia Lwowskiego Muzeum Historii Religii. Jednak możliwości muzealników nie są nieograniczone. Do zwiedzania i ekspozycji udaje się wykorzystać tylko dwie trzecie pomieszczeń. Druga jedna trzecia budynku jest w stanie awaryjnym i faktycznie została zakonserwowana po pożarze w 1989 roku.
W 2021 roku z powodu wilgoci na oczach komisji konserwatorów zabytków zawaliła się część autentycznego barokowego muru pałacu.

Papierowa restauracja: dlaczego pałac wciąż czeka na ratunek
Pałac Potockich w mieście Szeptycki przy ul. Muzealnej 10 jest pomnikiem architektury narodowego znaczenia, jak podaje Lwowski Urząd Obwodowy. Jest on we wspólnej własności Rady Obwodu Lwowskiego i w stałym użytkowaniu Lwowskiego Muzeum Historii Religii. Pomieszczenia są wykorzystywane na ekspozycje, magazyny i warsztaty renowacyjne.
Sytuację z finansowaniem i statusem prawnym zabytku specjalnie dla "Twojego Miasta" skomentowała Dyrektor departamentu - główny architekt obwodu Ołena Wasylko:
Ołena Wasylko dodała, że jeszcze w 2021 roku muzeum zgłosiło obiekt do państwowego programu "Wielka Budowa", ale finansowania nie otrzymało. W ciągu lat 2022–2025 z powodu krytycznych ograniczeń budżetowych prace renowacyjno-naprawcze przy zabytku w ogóle nie były prowadzone.
"Składaliśmy wnioski do Ministerstwa w sprawie możliwości pozyskania środków z budżetu państwa na jego zachowanie. Ale na razie środków w 2026 roku na renowację nie przewidziano" - podsumowała główny architekt obwodu.
Czytaj także: Twierdza, której nie zdobyli Kozacy i Turcy, ale niszczy czas: dlaczego najwspanialsza warownia Lwowszczyzny niszczeje.
Przypomnijmy, dziś Krystynopolski Pałac utrzymuje się z entuzjazmu pracowników muzeum i lokalnych wolontariuszy, którzy okresowo organizują akcje porządkowe w celu oczyszczenia podziemi i marzą o stworzeniu tam interaktywnej trasy turystycznej. Projekt ratunkowy jest gotowy i leży na biurkach urzędników, jednak bez znaczących inwestycji "Galicyjski Wersal" grozi pozostaniem jedynie na starych pocztówkach i we wspomnieniach Casanovy.






