To już czwarta zima pełnoskalowej inwazji. I jest bardzo trudna. Pamiętam, jak w 2022 roku, kiedy Rosjanie po raz pierwszy zaczęli uderzać w infrastrukturę energetyczną, w sieci pojawiło się zdjęcie jednej kijowskiej nauczycielki. Jest w czerwonym płaszczu, ciepłej czapce, siedzi na kucki przy metalowym słupku, na który postawiła swój komputer, gdzieś na ulicy, blisko sklepu, gdzie działa generator i łapie internet. I po prostu na tym mrozie czyta dzieciom wykład. I pomyślałam, że Rosjanie przyszli odebrać nam wszystko – naszą ziemię, naszą wolność, naszą przyszłość, edukację naszych dzieci. A ta kijowska nauczycielka postanowiła niczego im nie oddawać. I nawet taka prosta rzecz jak czytanie dzieciom wykładów stała się aktem oporu.
Prawdę mówiąc, edukacja, podobnie jak kultura i wiele innych rzeczy "miękkich", jest nieodłączną częścią bezpieczeństwa narodowego. I są ku temu co najmniej trzy wyjaśnienia.
Po pierwsze. Żyliśmy przez trzy stulecia w cieniu imperium rosyjskiego. Dlatego weszliśmy w tę wojnę jako społeczeństwo bez kontekstu. Nasza historia nie była pisana przez nas. Ludzie na innych kontynentach wiedzieli o naszej części świata tylko tyle, że jest tam Rosja. Imperium to nie tylko posiadanie ziem, zasobów i ludzi. To posiadanie wiedzy o świecie i o sobie nawzajem. Dlatego ważne jest posiadanie ukraińskich instytucji edukacyjnych, które produkują wiedzę i nazywają rzeczy po imieniu.
Po drugie. Putin otwarcie mówi, że nie ma narodu ukraińskiego, tak samo jak nie ma języka ani kultury ukraińskiej. Od 12 lat dokumentujemy, jak te słowa przekładają się na przerażającą praktykę na terenach okupowanych. Gdzie Rosjanie fizycznie niszczą aktywnych ludzi, zakazują języka ukraińskiego, grabią ukraińskie dziedzictwo kulturowe i wychowują ukraińskie dzieci według rosyjskich podręczników, w których Ukrainy nie ma jako państwa. Dlatego ważne jest posiadanie ukraińskich instytucji edukacyjnych, które uczą ukraińskie dzieci, a nie przewracają je jak Rosjan.
Po trzecie. Ta wojna ma nie tylko wymiar wojskowy, ale także informacyjny. I coraz więcej czasu spędzamy w mediach społecznościowych, które są przepełnione fake newsami i dezinformacją. Ludzie tracą zdolność rozróżniania prawdy od kłamstwa. Teraz mieszkańcy jednej małej społeczności nie mają już wspólnego obrazu świata. Bez wspólnego obrazu świata nie są zdolni do wspólnych działań. A jak bez wspólnych działań będziemy w stanie obronić naszą wolność? Dlatego ważne jest posiadanie ukraińskich instytucji edukacyjnych, które pracują nad tym, aby powstały pokolenia obywateli zdolnych do długiego i trudnego myślenia.
Trudne myślenie to nie tylko ukraińskie zadanie. Żyjemy w czasach zwanych "światem postprawdy". Ale wydaje mi się, że to świat postwiedzy. Wiedza traci swoją wartość. Ludzie wolą słuchać blogerów z milionowymi subskrypcjami niż fachowych lekarzy. Ludzie wymagają prostych rozwiązań. Być może w spokojnych czasach moglibyśmy sobie na to pozwolić. Ale nie żyjemy w spokojnych czasach. Żyjemy w czasach pełnoskalowej inwazji. Dlatego w przeciwieństwie do upraszczania jako degradacji, musimy ustanawiać trend na złożoność.
Tak samo musimy czymś przeciwstawić się normalizacji okrucieństwa. Kilka dni temu Rosjanie zabili starsze małżeństwo, które próbowało o własnych siłach opuścić okupowaną wieś w obwodzie sumskim. Mężczyzna wiózł swoją żonę na sankach do miejsca, gdzie czekali już ukraińscy ratownicy. Jeden dron FPV zrzucił ładunek wybuchowy prosto na kobietę. Mężczyzna godzinę płakał i nie opuszczał ciała żony. Wtedy drugi dron FPV uderzył prosto w niego. Ja, studiując te materiały, przypominałam sobie, że edukacja to nie tylko przekazywanie umiejętności i kompetencji. Te same komory gazowe w Oświęcimiu budowali fachowi niemieccy inżynierowie. Edukacja musi przekazywać coś więcej, i to niezależnie od specjalizacji – ideały humanistyczne i wyznaczać trend na człowieczeństwo.
Kiedy mówimy o trendach, mówimy o ambicji wpływania na przyszłość. A to oznacza długą strategię, kiedy wojna zawęża horyzonty planowania. Kiedy nie możemy zaplanować nie tylko swojego dnia, ale kilku następnych godzin, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie.
Ale wbrew wszystkiemu, są ludzie, którzy uczą ukraińskie dzieci. Są ludzie, którzy rozwijają ukraińskie instytucje edukacyjne. Są ludzie, którzy im w tym pomagają.
Siejemy. Siejemy ziarno. Siejemy nawet zimą, kiedy wszystko zamarzło. Siejemy to, czego zimno się nie boi. Siejemy jako akt wiary, bo wiemy, że wiosna na pewno przyjdzie i wszystko, co posiejemy, wykiełkuje. I tak, to jest praca na długi dystans. Ale ten, kto planuje na dłużej, ten wygrywa.
Autorska kolumna jest odzwierciedleniem subiektywnej pozycji autora. Redakcja "Twojego Miasta" nie zawsze zgadza się z opiniami wyrażonymi w kolumnach i jest gotowa udzielić przeciwnikom możliwości argumentowanej odpowiedzi.
Aby otrzymywać aktualne i gorące wiadomości ze Lwowa i Ukrainy, subskrybuj nasze Instagram oraz Viber.





