Specjały

"1700 hrywien – i można wyburzać?" Dlaczego w Kijowie niszczeje część zabytków, kto za to odpowiada i jak je chronić

475
Czas czytania: 13 min
Зруйнована садиба Зеленських в Києві. Фото: КМДА
Зруйнована садиба Зеленських в Києві. Фото: КМДА

30 kwietnia, 20:30

System ochrony dziedzictwa kulturowego w Kijowie pozostaje skomplikowany i wielopoziomowy, ale jednocześnie podatny na luki prawne, presję deweloperów, a nawet manipulacje informacyjne. O tym, jak dziś działa mechanizm nadawania statusu zabytku, dlaczego kary nie powstrzymują naruszających prawo, co dzieje się z głośnymi obiektami "Pod lipą", Gościnny Dwór, plac Pocztowy, a także jakie zmiany są niezbędne dla realnej ochrony środowiska historycznego, "Twoje Miasto" rozmawiało z dyrektorką Departamentu Ochrony Dziedzictwa Kulturowego KMDA Maryną Sołowjową.

Jak dziś funkcjonuje system ochrony dziedzictwa kulturowego w Kijowie, kto za co odpowiada i jakie są główne wyzwania?

System ochrony dziedzictwa kulturowego w Kijowie jest wielopoziomowy. Istnieje Departament Ochrony Dziedzictwa Kulturowego KMDA, a także Ministerstwo Kultury Ukrainy. Pracujemy na szczeblu miejskim, zajmujemy się m.in. przygotowywaniem dokumentacji ewidencyjnej.

W strukturze Departamentu działają dwie instytucje komunalne: Kijowskie Centrum Naukowo-Metodyczne oraz Centrum Konserwacji Zabytków Archeologicznych. Podlegają one Departamentowi, a sam Departament jest dysponentem środków budżetowych dla tych organizacji.

To właśnie Kijowskie Centrum Naukowo-Metodyczne sporządza dokumentację ewidencyjną. Procedura nadawania statusu zabytku wygląda następująco: najpierw przygotowuje się kartę ewidencyjną (może ją przygotować praktycznie każdy, jeśli uważa, że dany obiekt ma wartość historyczną lub kulturową). Następnie kartę tę składa się do Departamentu. Departament sprawdza, czy obiekt znajduje się w wykazach lub rejestrach (jeśli wstępnie wykazuje on cechy wartości, Departament zleca podległej instytucji – Kijowskiemu Centrum Naukowo-Metodycznemu lub autorowi karty – przygotowanie pełnej dokumentacji ewidencyjnej).

Następnie dokumentacja, zgodnie z trybem Ministerstwa Kultury, zostaje przedłożona do rozpatrzenia przez radę doradczą ds. ochrony dziedzictwa kulturowego Departamentu. Rada może ją zatwierdzić, zwrócić do poprawki lub odrzucić, jeśli uzna, że obiekt nie spełnia kryteriów.

W przypadku zatwierdzenia Departament wydaje zarządzenie o wpisaniu obiektu do Wykazu nowo odkrytych. Od tego momentu obiekt zyskuje status chroniony i podlega przepisom prawa. Następnie przygotowywany jest pakiet dokumentów, który przekazuje się do Ministerstwa Kultury. To Ministerstwo wpisuje obiekt do Państwowego Rejestru Nieruchomych Zabytków Ukrainy i wtedy zyskuje on status zabytku o znaczeniu lokalnym lub narodowym.

Oprócz ewidencji zajmujemy się monitoringiem i inspekcją. W przypadku uszkodzenia obiektów dziedzictwa kulturowego w wyniku rosyjskiej agresji (ataki rakietowe, droni, odłamki), nasi inspektorzy udają się na miejsce, dokumentują uszkodzenia i prowadzą ewidencję takich przypadków.

Kontrolujemy również, jak właściciele i zarządcy utrzymują zabytki. W przypadku naruszeń stosujemy sankcje: najpierw nakaz, potem protokół, a następnie sankcje finansowe w formie postanowienia.

Jakie instrumenty wpływu posiada Pani Departament w przypadkach naruszeń i na ile są one skuteczne w praktyce?

To bardzo bolesna kwestia. Obecne kary są skrajnie niskie: dla osób fizycznych – 1700 hrywien, dla osób prawnych – od 17 tysięcy do 170 tysięcy hrywien.

Oczywiście kwoty te są niewspółmierne do potencjalnych zysków deweloperów. Jeśli właściciel chce zniszczyć obiekt i wybudować na jego miejscu wieżowiec, grzywna nie stanowi dla niego czynnika odstraszającego.

Czy posiada Pani realne narzędzia wpływu poza nakazami, które często są ignorowane? 1700 hrywien kary to jak "bilet na wyburzenie"…

Już od momentu mojego powołania, wspólnie z KMDA i deputowanymi ludowymi, opracowaliśmy zmiany do ustawy Ukrainy "O ochronie dziedzictwa kulturowego". Mowa o znacznym podwyższeniu kar do poziomu co najmniej 1,7–3 milionów hrywien.

Porównując z krajami europejskimi, tam kary za naruszenia w sferze ochrony dziedzictwa wynoszą tysiące euro. W Ukrainie również musi istnieć adekwatna odpowiedzialność.

Drugim ważnym aspektem jest odpowiedzialność karna za niszczenie obiektów dziedzictwa kulturowego. Jest to kwestia zasadnicza, zwłaszcza w warunkach wojny, kiedy i tak tracimy wiele zabytków.

Na dzień dzisiejszy w Kijowie uszkodzonych zostało 146 obiektów dziedzictwa kulturowego. Wśród nich kijowska wieża telewizyjna, muzeum Chanenków, Narodowa Filharmonia Ukrainy, Narodowa Akademia Nauk Ukrainy, Pałac "Ukraina", Sobór Sofijski, pomnik "Matka Ojczyzna" i inne.

Czytaj także: 173 zabytki, studio filmowe i setki zniszczonych obiektów: jakich strat doznało dziedzictwo kulturowe obwodu kijowskiego

Kolejnym problemem są sytuacje, w których właściciel świadomie doprowadza obiekt do ruiny: nie dba o niego, nie restauruje, nie dotrzymuje warunków umowy ochronnej. W takich przypadkach, moim zdaniem, miasto powinno zyskać prawo do przywracania takich obiektów do własności komunalnej.

Podwyższenie kar, wprowadzenie odpowiedzialności karnej oraz możliwość przejęcia zaniedbanych obiektów znacznie wzmocniłyby ochronę dziedzictwa kulturowego.

Odpowiedni projekt ustawy został już opracowany wspólnie z deputowanymi ludowymi. Przeszedł przez komisje, ale na razie nie został uchwalony.

A jeśli turyści lub mieszkańcy Kijowa zauważą naruszenie dotyczące zabytku architektury lub historycznej zabudowy, gdzie powinni się zgłosić w pierwszej kolejności? Czasem słyszymy, że zanim komuś uda się dodzwonić do Departamentu, koparka kończy już pracę.

Przede wszystkim można zwrócić się do Departamentu Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. Można to zrobić pisemnie – poprzez pismo do kancelarii lub telefonicznie.

W Departamencie działają działy monitoringu i inspekcji. Po otrzymaniu zgłoszenia reagują one niezwłocznie: udają się na miejsce, dokumentują naruszenie i sporządzają protokół oględzin wizualnych.

Jeśli zostanie stwierdzone, że właściciel narusza prawo (na przykład prowadzi samowolę budowlaną lub demontaż), otrzymuje nakaz wstrzymania prac budowlanych i przedstawienia dokumentacji naukowo-projektowej.

Wszelkie prace przy obiektach dziedzictwa kulturowego mogą być prowadzone wyłącznie na podstawie takiej dokumentacji. W przypadku jej braku, prace są nielegalne.

Po otrzymaniu nakazu właściciel musi przedłożyć dokumentację naukowo-projektową, która jest rozpatrywana m.in. przez Radę Konsultacyjną, mającą za zadanie zatwierdzić lub odrzucić dokumentację naukowo-projektową. W przypadku zgodności z wymogami Departament wydaje zgodę. Następnie właściciel występuje o pozwolenie na prowadzenie prac i dopiero po tym może przeprowadzać renowację w sposób legalny.

Ale przecież nie jesteście jedynymi, którzy kontrolują miasto. Kto jeszcze ma prawo zatrzymać sprzęt, jeśli mowa o naruszeniu zagospodarowania terenu wokół zabytku? 

Można również zwrócić się do Departamentu Kontroli Terytorialnej miasta Kijowa.

Organ ten reaguje na naruszenia w zakresie zagospodarowania terenu, w szczególności podczas budowy lub prowadzenia prac. Inspektorzy wyjeżdżają na miejsce, mogą sporządzić nakaz i to właśnie ten Departament wydaje kartę naruszenia zagospodarowania terenu.

Dotyczy to nie tylko budynków, ale także na przykład rozmieszczania obiektów tymczasowych, ogródków letnich lokali gastronomicznych itp. W tych kwestiach Departament Kontroli Terytorialnej posiada odpowiednie uprawnienia.

Czy została już wypracowana strategia ochrony dziedzictwa kulturowego Kijowa? Czy nie odnosi Pani wrażenia, że podczas wojny dziedzictwo kulturowe jest finansowane według zasady "na samym końcu"? Gdzie szukać pieniędzy, gdy budżet jest pusty? 

W Kijowie znajduje się wiele obiektów wymagających renowacji, będących zarówno własnością komunalną, jak i państwową czy prywatną.

W warunkach wojny kwestia finansowania jest niezwykle trudna. Priorytetem oczywiście pozostaje wsparcie Sił Zbrojnych Ukrainy oraz odbudowa mieszkań dla osób poszkodowanych. Jednocześnie dziedzictwo kulturowe również nie może być finansowane według zasady "na samym końcu".

Jednym z głównych kierunków jest pozyskiwanie środków pozabudżetowych, w tym pomocy międzynarodowej i mecenatu. Współpracujemy z organizacjami międzynarodowymi, takimi jak UNESCO, World Heritage Watch i Europa Nostra, a także z różnymi fundacjami i programami grantowymi.

Istnieją pozytywne przykłady takiej współpracy. W szczególności odbudowa poszczególnych obiektów jest finansowana przy wsparciu partnerów międzynarodowych. Na przykład jeden z budynków szpitala "Ochmatdyt" został sfinansowany dzięki udziałowi instytucji międzynarodowych.

Czytaj także: "Będziemy rozwijać kilka kierunków". Co jest nie tak z kijowskim "Ochmatdytem" obecnie i jakie zmiany go czekają

Ważny jest również rozwój mecenatu. W swojej poprzedniej działalności współpracowałam z darczyńcami, którzy finansowali prace konserwatorskie: rewitalizację terenu przy ulicy Wołodymyrskiej 2, renowację cerkwi Zbawiciela na Berestowie.

Kolejnym ważnym kierunkiem jest współpraca z sektorem pozarządowym. W Kijowie działa wiele aktywnych inicjatyw, takich jak "Ukraina Incognita", "Prawdziwy Kijów", "Odważni by odbudowywać". Pomagają one zarówno w odnawianiu obiektów, jak i w szybkim reagowaniu na naruszenia.

Na przykład po uszkodzeniu Domu Pisarzy aktywiści włączyli się w prace renowacyjne. Także podczas wspólnego sprzątania (tołoki) na placu Pocztowym wolontariusze pomogli wywieźć mnóstwo śmieci.

Загальноміська толока. Фото: ДОКС

Ogólnie rzecz biorąc, skuteczny model ochrony dziedzictwa kulturowego jest możliwy tylko pod warunkiem współpracy państwa, miasta i społeczeństwa obywatelskiego. Taka synergia pozwala osiągać rezultaty nawet w trudnych warunkach.

Czy istnieją systemowe problemy w ustawodawstwie, które utrudniają ochronę dziedzictwa kulturowego? Czasami latami czekamy na wyroki sądowe w sprawie zwrotu zabytków, które zaczynają niszczeć. Czy realne jest wprowadzenie na Ukrainie europejskiego doświadczenia "szybkiego" odebrania mienia nieuczciwym właścicielom? 

Tak, takie problemy istnieją. Przede wszystkim niewystarczająca odpowiedzialność właścicieli obiektów. Obecnie przepisy nie przewidują skutecznego mechanizmu odbierania obiektów nieuczciwym właścicielom, którzy nie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Jednocześnie w praktyce takie przypadki się zdarzają.

Jako przykład — powrót do własności komunalnej dworku Tereszczenków przy bulwarze Tarasa Szewczenki 34. Proces ten trwał prawie 10 lat i odbywał się na drodze sądowej. Wcześniej, w 2025 roku, zwrócono budynek, a w 2026 roku zwrócono oficynę znajdującą się obok.

Czytaj także: Sąd potwierdził zwrot oficyny Dworku Tereszczenków na własność komunalną Kijowa

Садиба Терещенків. Фото: Україна Інкогніта

Ten przykład pokazuje, że nawet przy istnieniu mechanizmów prawnych proces jest zbyt długotrwały. Dlatego konieczne jest uregulowanie ustawowe możliwości zwrotu obiektów na własność wspólnoty w przypadku ich zaniedbania.

Kolejnym ważnym kierunkiem jest wdrażanie modeli, które z powodzeniem funkcjonują w miastach europejskich. Na przykład w Wilnie istnieje praktyka przekazywania zaniedbanych budynków w długoterminową dzierżawę w drodze otwartych konkursów na 15-20-30 lat.

Dzięki temu modelowi budynek pozostaje własnością wspólnoty, ale najemca zobowiązuje się do przeprowadzenia renowacji na własny koszt w ściśle określonych terminach. Po tym może korzystać z obiektu zgodnie z warunkami umowy.

Chcę osobno zatrzymać się na przykładzie dawnej kawiarni „Pod lipą”, ponieważ jest on bardzo znamienny. Ten obiekt znajdował się w ewidencji Kijowskiego Naukowo-Metodycznego Centrum. Poprzedni najemca faktycznie go opuścił. Czynsz nie był płacony, narosło zadłużenie w wysokości około 800 tysięcy hrywien, w drodze sądowej udało się odzyskać jedynie około 150 tysięcy.

Кафе "Під липою". Фото: Україна Інкогніта

Po pozostawieniu budynku w zaniedbanym stanie przez poprzedniego najemcę podjęto decyzję o oddaniu obiektu w najem poprzez system Prozorro, wyłoniono zwycięzcę i zawarto umowę najmu na 15 lat. Nowy najemca rozpoczął proces zgodnie z wymogami prawa: przeprowadził niezbędne badania, przygotował dokumentację naukowo-projektową.

Czytaj także: Najstarszy dworek na Zjeździe Andrijiwskim planują kardynalnie przebudować — aktywista 

Chcę podkreślić, że przed każdą renowacją obowiązkowo przeprowadza się badania – bada się stan fundamentów, ścian, stropów, wykonuje się ekspertyzy techniczne oraz chemiczno-technologiczne. To standardowa procedura, bez której nie można opracować wysokiej jakości projektu.

Projekt został przedłożony radzie konsultacyjnej. Początkowo został zwrócony do poprawki z powodu uwag. Po dopracowaniu dokumentację rozpatrzono ponownie i już zatwierdzono. Departament odpowiednio wydał zgodę i pozwolenie na prowadzenie prac.

Jednak w tym momencie w przestrzeni publicznej – w szczególności w mediach społecznościowych – zaczęły pojawiać się informacje o rzekomym niszczeniu zabytku. Na podstawie tych sygnałów prokuratura nałożyła areszt na obiekt. I dziś mamy sytuację, w której jest inwestor, jest zatwierdzony projekt, są wszystkie pozwolenia, a prace są zablokowane.

I to jest dla mnie bardzo znamienny moment. Bo mówimy o modelu, który pozwala chronić zabytki ze środków pozabudżetowych, bez obciążania budżetu, a on zostaje zatrzymany z powodu rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.

Przy tym zdarzają się inne przypadki, jak chociażby nielegalna nadbudowa przy ulicy Wołodymyrskiej 4. Zwracaliśmy się do prokuratury różnych szczebli, ale postępowanie karne nie zostało wszczęte.

Pojawia się więc kwestia równowagi reakcji. Ponieważ w jednym przypadku, gdzie jest inwestor i zatwierdzony projekt renowacji, proces zostaje wstrzymany, a w drugim, gdzie są ewidentne naruszenia, reakcji brak. Szczerze żałuję, że taka inicjatywa, która mogłaby stać się przykładem dla odnowienia wielu obiektów w Kijowie, jest obecnie faktycznie zablokowana.

Budynek Malinowskich–Barskich na Padole: czy nie stanie się tak, że dopóki specjaliści opracowują dokumentację, właściciel znajdzie sposób przebudować” obiekt? 

Obecnie do Departamentu wpłynęła już dokumentacja ewidencyjna dotycząca tego obiektu. Jest ona opracowywana przez specjalistów. Zgodnie z procedurą Ministerstwa Kultury, każda dokumentacja ewidencyjna musi zostać rozpatrzona przez Radę Konsultacyjną. Jest to organ doradczy przy Departamencie, w skład którego wchodzą architekci, archeolodzy, historycy sztuki, projektanci oraz przedstawiciele społeczeństwa. Pracują oni na zasadzie wolontariatu.

Czytaj także: Perow złożył zawiadomienie na dyrektora DIAZ Małenkowa za „demontaż Warsztatu Szewskiego”. Co naprawdę dzieje się z historycznym dworkiem przy Frolowskiej 4

Будівля Малиновських–Барських. Фото: ДОКС

Jeśli podczas rozpatrywania pojawią się uwagi, dokumentacja jest zwracana do poprawki. Jeśli natomiast spełnia wszystkie kryteria, może zostać zatwierdzona. Po rozpatrzeniu przez Radę Konsultacyjną, w przypadku pozytywnej decyzji, obiekt może zostać wpisany do Wykazu nowo odkrytych obiektów dziedzictwa kulturowego. Wtedy otrzyma on odpowiedni status ochronny.

Czytaj także: Nie „Warsztat Szewski”. DIAZ przygotował kartę ewidencyjną dla historycznego budynku przy Frolowskiej 4 w Kijowie

A co obecnie z dworkiem Zełenskich? Jak wiadomo, po zakończeniu prac rozpoczęto przygotowania do renowacji.

Tam sytuacja była krytyczna. To były faktycznie ruiny – niebezpieczne, z dużymi fragmentami ścian, które mogły zawalić się w każdej chwili.

Przy normalnej procedurze najpierw przeprowadza się badania, ale tutaj było to fizycznie niemożliwe. Dlatego poszliśmy drogą prac zabezpieczających: opracowano osobną dokumentację naukowo-projektową właśnie w celu konserwacji i stabilizacji obiektu.

Dokumentacja ta została zatwierdzona, wydano pozwolenie – i prace wykonano.

Садиба Зеленських. Фото: МКІП

Ale ważne jest, aby zrozumieć: wcześniej przez półtora roku obiekt był objęty zajęciem komorniczym. Oznacza to, że przez półtora roku nic nie można było zrobić, a budynek po prostu niszczał dalej. Zajęcie zdjęto stosunkowo niedawno – około pół roku temu.

Obecnie czekamy na złożenie pełnego projektu renowacji. Pomysł polega na odtworzeniu budynku w takiej formie, jaka jest zarejestrowana w dokumentacji ewidencyjnej, jako piętrowy obiekt historyczny. I tutaj ważne jest, że czasami w przestrzeni publicznej wszelkie prace postrzegane są jako niszczenie. Jednak bez środków zabezpieczających ten budynek mógłby po prostu zniknąć.

Niedawno pojawiły się informacje o postępowaniu karnym w sprawie możliwego zniszczenia historycznego dworku na Osokorkach. Jednocześnie budynek nie posiada statusu zabytku. Czy istnieje ryzyko, że ten dworek może zostać zniszczony, dopóki istnieje ta formalna odmowa dotycząca braku statusu zabytku?

W tym przypadku sytuacja zaczęła się od tego, że organizacja społeczna „Spadszczyna Kyjiw” złożyła do departamentu kartę identyfikacyjną, uważając, że ten budynek może być obiektem dziedzictwa kulturowego. Nasi specjaliści udali się na miejsce i stwierdzili, że obiekt posiada nowoczesne cechy konstrukcyjne, w tym betonowy fundament. Dlatego obecnie nie posiada on statusu zabytku.

Jednocześnie, jeśli organizacja podtrzymuje swoje stanowisko, ma prawo przygotować pełną dokumentację ewidencyjną zgodnie z wymogami prawa. Departament rozpatrzy ją w ustalonym trybie, w tym również na radzie doradczej.

Історична садиба на Осокорках. Фото: Дмитро Перов

Warto zrozumieć, że istnieją jasne kryteria nadawania statusu obiektu dziedzictwa kulturowego. Może to być unikalność projektu architektonicznego, autorstwo znanego architekta, wartość historyczna lub wydarzenia związane z obiektem, potwierdzone źródłami archiwalnymi. Jeśli kryteria te zostaną udowodnione w dokumentacji ewidencyjnej, obiekt może otrzymać odpowiedni status. Jeśli zaś nie, nie będzie ku temu podstaw.

A jaka jest sytuacja z Hostynnym Dworem? Dlaczego państwo lub miasto nie może go odrestaurować, podczas gdy on się rozpada?

Hostynnyj Dwir to w ogóle osobna historia. W 2012 roku pozbawiono go statusu zabytku i faktycznie otwarto drogę do przebudowy na centrum handlowe. I wtedy miasto dosłownie powstało – aktywiści, studenci, wykładowcy, opinia publiczna.

Działała tam „Hostynna Republika”, gdzie czytano wiersze, prowadzono wykłady. To było żywe środowisko kulturalne. A jednocześnie konflikty, siłowe rozpędzenia, konfrontacje.

Jako prawniczka reprezentowałam wtedy interesy w sądach. Składaliśmy pozwy o unieważnienie decyzji Rady Miasta Kijowa, zarządzeń KMDA, pozwoleń na budowę.

Гостиний двір. Фото: КМДА

Po Rewolucji Godności wszystkie te decyzje ówczesnych władz udało się anulować, obiektowi przywrócono status zabytku. Ale potem zaczęła się inna historia. Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej Ukrainy przekazało go w zarząd Narodowemu Rezerwatowi „Sofia Kijowska”. I właściwie od tego czasu nie otrzymuje on należytego finansowania. Środki wydzielano jedynie na ochronę i częściowo na prace zabezpieczające, które nigdy nie zostały zakończone. Miasto wielokrotnie prosiło o przekazanie obiektu na własność komunalną. Rada Miasta Kijowa dwukrotnie podejmowała uchwałę o przyjęciu Hostynnego Dworu na własność komunalną. Ale tak się nie stało.

Przeczytaj także: Kijów dąży do przejęcia na własność miasta Hostynnego Dworu oraz domu Sikorskiego

I teraz mamy sytuację, w której ludzie, którzy o niego walczyli, piszą: „A po co my to robiliśmy? Żeby on teraz stał i niszczał?”. Przy czym Kijów jest gotowy przejąć obiekt i go odnawiać. Istnieje zrozumienie tego, co należy zrobić, jest gotowość do zainwestowania środków. Jednak dopóki jest on własnością państwową, nie możemy tego zrobić. A zabytek niszczeje. I to już tylko kwestia czasu.

Muzeum na placu Pocztowym od kilku lat znajduje się faktycznie pod groźbą zniszczenia — bez konserwacji, z podtopieniami i oficjalnie stwierdzonym ryzykiem awaryjnym. Jednocześnie naziemny budynek stacji pocztowej przez długi czas pozostawał zaniedbany. Dlaczego ta sytuacja do tej pory nie została rozwiązana i jakie realne kroki podejmuje obecnie miasto i państwo, aby ratować te obiekty?

Tutaj ważne jest rozdzielenie dwóch obiektów.

Naziemny budynek stacji pocztowej jest obiektem własności komunalnej miasta Kijowa i znajduje się w bilansie Kijowskiego Centrum Naukowo-Metodycznego. Po inwentaryzacji okazało się, że budynek jest w zaniedbanym stanie, a część pomieszczeń faktycznie samowolnie zajęły osoby postronne.

Колишня поштово-диліжансна станція. Фото: Україна Інкогніта

Departament domagał się opuszczenia pomieszczeń. Trwało to pewien czas, ale w końcu sytuacja została uregulowana.

Jeśli chodzi o część podziemną – jest to zabytek archeologii o znaczeniu narodowym. A wszystkie takie obiekty są własnością państwową i pozostają w sferze odpowiedzialności Ministerstwa Kultury. W celu rozwiązania sytuacji powołano grupę roboczą z udziałem przedstawicieli ministerstwa, KMDA, archeologów, naukowców i innych specjalistów.

Музей на Поштовій площі. Фото: МКІП

Jednym z możliwych omawianych wariantów jest utworzenie na bazie tego zabytku filii jednego z muzeów państwowych. Pozwoliłoby to zapewnić finansowanie na utrzymanie i rozwój obiektu.

Przeczytaj także: Ratowanie podziemnego muzeum na Placu Pocztowym: Ministerstwo Kultury zobowiązało władze stolicy do powstrzymania niszczenia zabytku

Jeśli chodzi o samą stację pocztową, to miasto planuje jej renowację. W tym celu konieczne jest opracowanie dokumentacji naukowo-projektowej. Jest to skomplikowany i długi proces, który może potrwać do roku.

W perspektywie planuje się tam utworzenie muzeum historii poczty oraz przestrzeni publicznej.

Jakie zmiany są dziś krytycznie potrzebne, aby powstrzymać utratę historycznego środowiska Kijowa, skoro zabytki tracimy już teraz? Jaka zmiana ustawodawcza lub zarządcza jest potrzebna dzisiaj, aby jutro historyczny Kijów nie zamienił się umownie w szklane wieżowce? 

– Powiem być może rzecz nie do końca standardową. Wszystko zaczyna się od tego, że musimy opowiadać dzieciom, kim jesteśmy. Nie na uniwersytecie, ale w przedszkolu, szkole. Wyjaśniać, czym jest Sobór Sofijski, kim była Anna Jarosławówna, że nasza historia to nie jest to, co próbowano nam narzucić w czasach radzieckich.

Bo dziś Rosja, a w szczególności Władimir Putin, prowadzą wojnę nie tylko o terytoria. Walczą o naszą tożsamość, o naszą historię. Przywłaszczają ją sobie, zniekształcają, próbują wymazać.

Musimy mówić o tym, że kiedy „oni jeszcze na bagnach żyli”, u nas były już kamienne świątynie – Cerkiew Dziesięcinna, Cerkiew Zbawiciela na Berestowie, Sobór Sofijski. Należy to przekazywać nieustannie poprzez edukację, książki, filmy, przestrzeń miejską.

Марина Соловйова. Фото надане "Твоєму місту"

I wtedy, gdy to dziecko dorośnie i zostanie deweloperem lub urzędnikiem, po prostu nie podniesie ręki na historyczny budynek, nawet jeśli będzie to opłacalne.

Tak samo ważne jest zmienianie wyobrażenia o sukcesie. Aby rodzice mogli powiedzieć dzieciom nie „zbudowałem 20 pięter”, lecz „odrestaurowałem zabytek”.

Są przykłady mecenasów, którzy inwestują własne środki w odnowę obiektów. I to powinno stawać się normą, powinno być prestiżowe. Jeśli państwo, miasto i społeczność współpracują, wtedy jest wynik, a jeśli działają osobno, wtedy tracimy.

Pełna lub częściowa ponowna publikacja tekstu bez pisemnej zgody redakcji jest zabroniona i uważana za naruszenie praw autorskich.


Subskrybuj nasze media społecznościowe

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami i ekskluzywnymi treściami. Śledź nas w mediach społecznościowych.

Komentarze

Brak komentarzy

Powiązane wiadomości

Stworzone przy wsparciu:

Bosch Stiftung Logo

Opracowane:

Levprograming

W przypadku pełnego lub częściowego wykorzystania informacji, link do strony tvoemisto.tv jest obowiązkowy. Odpowiedzialność za prawdziwość faktów, cytatów, nazw własnych i innych informacji ponoszą autorzy publikacji, a w przypadku informacji reklamowych – reklamodawcy. Opinia redakcyjna może nie być zgodna z opinią autorów.

© 2026 "Twoje miasto"